Maszynownia.

Page 1 of 3 1, 2, 3  Next

View previous topic View next topic Go down

Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-13, 19:23

Spore pomieszczenie, aczkolwiek dużo za małe na przetrzymywanie wielu maszyn. Na całe szczęście cała organizacja posiada ich naprawdę mało - w porównaniu z chociażby asortymentem PEPL'u, a i tak w pomieszczeniu tym ciężko znaleźć wolny kawałek podłogi. Generalnie to tutaj przesiadują mechanicy, zabawiając się z Ennearami.
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-29, 19:16

Irisviel wraz z Lori przeszły przez pół miasta tylko po to, by się tutaj dostać. Najpierw musiały wejść do szpitala, bo przecież inaczej nie udałoby im się dostać do siedziby organizacji. Na szczęście jednak, Iris jak i inni członkowie ORALu bardzo dobrze wiedzieli którędy iść, by być niezauważonym. Dlatego też czerwonowłosa poprowadziła swoja przyjaciółkę wprost na tyły szpitala, otworzyła specjalne drzwi i... Już kroczyły odpowiednimi korytarzami! W pomieszczeniu było ciemno, dużo ciemniej niż zazwyczaj. Co jakiś czas spotkać można było tylko pojedynczo palące się lampki. To oznaczało, że nikogo raczej w organizacji nie było. Iris poczuła lekki zawód. Czyżby chciała kogoś spotkać. Ano, chciała. Ale w życiu by się przed nikim nie przyznała, a już tym bardziej przed samą sobą. Odetchnęła cicho, ze smutkiem. Prowadziła za sobą Lori, nie zwracając uwagi na nic innego poza drogą wiodącą wprost do maszynowni. Nie mówiła zbyt wiele, bo w sumie, była trochę zmęczona. Poza tym, zawód spowodowany tym, iż w siedzibie na sto procent nie ma szefa sprawił, że nie chciało jej się gadać.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-29, 19:29

Całą drogę prawie wcale nie rozmawiałyśmy. Była to chyba moja wina, bo rozmyślałam nad nowym projektem. Już od dawna chciałam się za to wziąć, no ale przecież jeszcze nie skończyłyśmy mecha. W sumie... to co mam w domu powinno mi wystarczyć, czemu się za to tam nie wezmę? Tak, w warsztacie robimy mecha, w domu robię nowy projekt. Jarvis bardzo mi się przyda.
Dałam się zaprowadzić do wejścia, a potem korytarzem do głównej części siedziby. Chodziłam już tędy setki razy, ale za każdym razem, gdy przychodziłam sama miałam problem ze znalezieniem drzwi. Angus natomiast był tu może raz trzeci i wyraźnie okazywał zaniepokojenie długim i ciemnym korytarzem.
-Znajdą się może w maszynowni jakieś niewielkie kamery? -spytałam. Miałam zamiar wprowadzić w życie swój pomysł z pomocą Jarvisa. Biorąc pod uwagę stan Iris pod tytułem"zaraz chyba zasnę na stole warsztatowym" obecność kamer byłaby świetną informacją.
Po chwili byłyśmy już w maszynowni. Puściłam Angusa luzem, raczej nie powinien niczego zepsuć czy zwalić z półki tudzież stołu. A że znałam warsztat jak własną kieszeń, to poradzę sobie bez niego.
Pies obwąchał jakiegoś mecha i prychnął na niego. Chyba mu się nie podobało, że coś co wygląda jak człowiek wcale jak człowiek nie pachnie.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-29, 19:41

Cedric z tradycyjnym piskiem opon zahamował na parkingu szpitalnym. Nikt tutaj nie zwracał na niego uwagę, dzięki swojemu nazwisku nikt nie zwracał na niego uwagi. Bo w końcu to Fabre, a oni to są lekarze. Nawet gdyby założył kilt lekarski to i tak by nie zwracali uwagi, chociaż tutaj nie pracuje. No tutaj czyli w szpitalu bo poniżej niego to oczywiście. W drodze do znanych korytarzy tylko pracownikom ORALu zahaczył o automat z kawą i teraz uzbrojony w to co kocha i jest mu potrzebne do życia ruszył do maszynowni. Poprawił książkę pod pachą, którą zabrał bo może znajdzie chwilę czasu wolnego i sobie poczyta. Bo nie ma to jak dyżurka w maszynowni kiedy nic się nie dzieje. Nawet to czemu by nie poczytać w drodze, w końcu zna te korytarze na pamięć więc nic się raczej nie stanie. Przystanął na chwilę i otworzył książkę na zaznaczonej stronie po czym ruszył korytarzem popijając kawę. Skręcił w drzwi od maszynowni i miał już zapalić światło kiedy zorientował się, że jest zapalone. Rozejrzał się po pomieszczeniu i ucieszył na widok dwóch innych mechaników. Przynajmniej dyżurowanie nie będzie już takie nudne:
- Cześć! - Przywitał je przy drzwiach po czym rzucił gdzieś książkę.
Pewnie jej później nie znajdzie, ale co tam... Jakby się zastanowić to trochę książek tu zgubił:
- Cześć Angus - Przywitał psiaka - Gdybym wiedział, ze tu jesteś to bym coś dobrego zabrał - Poczochrał go po łbie i podszedł do dziewczyn - Co was tu moje drogie sprowadza, bo chyba nie pomyliłem grafika?
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-29, 19:57

Iris bez chwili wahania pierwsze co zrobiła po wejściu do maszynowni to wzięła do łapki zeszyt, w którym zapisane były wszystkie uszkodzone maszyny czekające na naprawę. Oj, nie było ich dużo. Iris nie wiedziała czy się cieszyć czy nie. Bo to niby dobrze, ale właściwie przez to nie będzie miała roboty! Tak, była dziwna, zdecydowanie dziwna. Albo po prostu była pracoholiczką. Podeszła więc do pierwszego zepsutego mecha i już zaczęła robić oględziny, gdy usłyszała głos swojej towarzyszki. I właśnie wtedy zdała sobie sprawę, że własciwie zachowywała się bardzo niekulturalnie!
- Myślę, że jakaś się tam znajdzie. - Powiedziała myśląc nad sprawą i jednocześnie wchodząc pod mecha. - Ale nie sadzę, by była w najlepszym stanie. - Zaczęła macać zniszczoną powierzchnię maszyny jednocześnie dokręcając kluczem niektóre śrubki.
- A na co ci kamera? - Zapytała ciekawa, dalej robiąc to, co robiła. - Być może jakaś by się znalazła u mnie w domu. - Skończyła swoją wypowiedź z szerokim uśmiechem i... Plamką smaru na twarzy. Jak zwykle, nie minęło dziesięć minut, a ona już się upaprała. i wtedy usłyszała kroki w korytarzu. Serce zabiło jej szybciej, mimo tego iż umysł mówił, żeby przestało. Prawda jest taka, że za każdym razem jak tu przychodziła, liczyła na to, że on też tu jest. To chyba był główny powód tego, iż bywała tu tak często. Gdy drzwi się otworzyły, mimo iż wiedziała, że to nie on, przeżyła kolejny zawód. Westchnęła więc smutno i dosyć głośno.
- Hej Ced. - Uśmiechnęła się, starając ukryć smutek. - Nie pomyliłeś. Wpadłyśmy od tak. Zachciało mi się pogrzebać w mechach. - Poczuła kawę. Zapach kawy. O tak, napiłaby się, bo każdy kto na nią spojrzał mógł zauważyć, jak bardzo była zmęczona.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-29, 20:11

Usłyszałam przewracane kartki. Potem głos Iris.
-W domu to też mam... -westchnęłam. -Chodziło oto, że przydałaby się teraz. Nie musi być dobra, byleby niezbyt duża. Chciałam zaprząc do pomocy Jarvisa. No wiesz, AI pilnujące mój dom. Byłby moimi oczami, trochę Cię wyręczył. Przypięłabym sobie kamerkę do czoła i... -wyjaśniłam, przerwałam jednak gdy usłyszałam kroki na korytarzu. Potem kliknęła klamka i drzwi otworzyły się z lekkim skrzypnięciem. Usłyszałam znajomy głos, a potem coś ciężkiego wylądowało na ziemi. Chyba książka. Tak, na pewno. Nic innego nie wydaje takiego odgłosu. Jednocześnie do pomieszczenia wtargnął silny zapach kawy z lekką nutą spalin i gumy.
-Hej Ced. -pomachałam w stronę drzwi patrząc się w tamtą stronę. Moje usta wygięły się w lekkim uśmiechu. Po namyśle jednak odepchnęłam się od stołu, o który się wcześniej oparłam i podeszłam do niego. No, mniej więcej do niego. W każdym razie z zamiarem przytulenia go na przywitanie. Lubiłam się przytulać. Ced chyba też nie będzie miał nic przeciwko.
-Co tam u Ciebie? Sądząc po kawie średnio wyspany. Czy to już po prostu nałóg? -Jezu, jak dobrze, że ja nie byłam od niczego uzależniona. Przynajmniej w sensie kawy, alkoholu i takich tam. poniekąd byłam uzależniona od Angusa i swojej laski.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-29, 20:22

Nie uszło jego uwadze zawód Iris, no ale co mógł poradzić na to, że nie był szefem. Jedyne co mógł teraz zrobić to poczęstować ją kawą, bo nie wyglądała na najbardziej wypoczętą:
- Rozumiem... Normalnie zmieniasz się w moją znajomą... Straszna z niej pracoholiczka - Powiedział uśmiechając się.
No i wtedy Lori. Nawet nie zawahał się jej pomóc i ją przytulił kiedy tylko była wystarczająco blisko niego. Na wspomnienie o kawę zaśmiał się zmieszany:
- Niestety muszę stwierdzić nałóg - Zaśmiał się drapiąc po głowie. - A tak z ciekawości to nad czym pracujecie?
Podszedł do czerwonowłosej i wręczył jej kubek kawy. Potrzebowała go bardziej niż on, a przecież Ced ma spędzić tu całą noc, więc bez problemu może sobie kolejną zrobić. Jak znajdzie kubek. Ostatnim razem go gdzieś zawieruszył, ale to będzie doskonały pretekst do zrobienia tutaj jako takiego porządku - czyli przewalenie wszystkiego z jednej na drugą kupę, z jednego konta w drugi. Kiedy wpadł na pomysł:
- Lori czy Angus może znaleźć kubek od kawy? - Spytał zaciekawiony.
Jego Łobuz raczej takich rzeczy nie potrafił bo to był jego pupil i towarzysz. Czasami go tu zabierał, jednak kiedy kilka młodziaków widziało tego bydlaka to miało ochotę się wycofać. Niestety rasa jego psa nie należy do tych najłagodniejszych.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-29, 20:38

Ach, więc o to chodziło. Irisviel uśmiechnęła się pod nosem kręcąc głową rozbawiona. Czyżby wyglądała i brzmiała tak fatalnie, że Lori nie chciała jej robić kłopotu? Nie potrzebnie by się martwiła, bo Iris nie była typem osoby, która pomaga wtedy, kiedy wie, że nie da rady. Była natomiast bardzo pewna tego, że jeszcze dużo wytrzyma. I cóż... Zapewne by tak było. To, że padała na twarz to inna sprawa. Przy pracy zupełnie zapominała o zmęczeniu i mogła tak w nieskończoność...
- Ach, rozumiem. - Uśmiechnęła się podchodząc do jakiegoś pudła. Swoją drogą, był tam niezły bajzel i to, niestety, zasługa całej trójki. Nikt nie był na tyle mądry, by odstawiać rzeczy tam, gdzie się powinno, a nie, tak jak oni to robią cały czas, rzucać gdzie popadnie. Ale cóż ona mogła z tym zrobić, jak jej to nie przeszkadzało? - O, proszę. - Wyciągnęła z pudła jakąś kamerę, która zdecydowanie do nowych nie należała. - Ta powinna działać. - Wręczyła ją Lori prosto do rąk i poklepała po ramieniu. Potem spojrzała na nią jak przytulała się do Cedrica i zaśmiała się pod nosem, lecz chyba odrobinę głośniej niż chciała.
- Ładna by z was para była, dzieciaczki. - Właściwie, była młodsza od chłopaka, ale nie wiedzieć czemu, zawsze nazywała go dzieciakiem. Czuła się aż nadto dorośle. A przynajmniej doroślej niż ta dwójka. Cóż poradzić...
- Nie jestem pracoholiczką. - Mruknęła cicho. - Ja po prostu mam silne poczucie obowiązku. - Zaśmiała się zdając sobie sprawę, że nikt zapewne by jej nie uwierzył. Z resztą, sama komukolwiek takiemu jak ona, by nie uwierzyła. Koniec kropka.
- Nałogi to złe rzeczy, ale... Dają poczucie szczęścia. I spełnienia. - Powiedziała całkiem poważnie. I w tym momencie do jej łapek trafił kubeczek z kawą. Wyszczerzyła się głupio i cmoknęła chłopaka w polik, puszczając mu chwilę później oko. Tak, to jej sposób na powiedzenie "dzięki, ratujesz mi dupę, ale nie rozmawiajmy o tym". Od razu zanurzyła usta w upragnionym płynie i odetchnęła z ulgą.
- No cóż, przyszłam tylko sprawdzić, czy wszystko w porządku i czy ktoś tu jest. - Ach, jakże dwuznacznie się wyraziła. Można było przyjąć, że chodziło o dyżurującego mechanika, tak jak chciała żeby brzmiało. Bądź oczywiście o szefa, tak jak to rzeczywiście było. - A teraz... Cóż, skoro tu jesteś, to możesz zacząć naprawę uszkodzonych Ennearów. Są tylko dwa, więc się nie namęczysz. A ja chyba poszperam przy moim skarbeńku. Bo byłoby miło, gdybym go w końcu skończyła. - Mruknęła niczym kotka, zadowolona, że może uda jej się wreszcie skończyć swojego mecha.
- Ced, kotku. Twój kubek stoi za Ennearem numer dziesięć. - Zaśmiała się, przypominając sobie, że widziała go tam, gdy sprawdzała uszkodzenia jednego z mechów.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-29, 21:00

-Dzięki. -podziękowałam grzecznie. Chwilę ją 'oglądałam'. Była trochę za duża, żeby ją sobie przyczepić do głowy, al coś się wymyśli.
Zaczerwieniłam się na komentarz Iris. Jednocześnie zaczęłam sie nad tym trochę głębiej zastanawiać. Ced w sumie był w porządku... Tylko był strasznie wysoki! Hueh, ja ślepa, a on z zasięgiem widzenia większym, niż przeciętny człowiek. Byśmy się uzupełniali. Dobra, zostawmy fantazje.
Nałóg... cóż, dobrze, że to tylko kawa. Wypłukuje magnez z organizmu, ale nic poza tym. A Ced chyba nie narzeka na braki tego... pierwiastka, tak? w organizmie.
Ruszyłam w stronę swojego boksu, odłożyłam kamerę na stół, spod niego wyjęłam wielkie kartonowe pudło z rumieniami. Zaczęłam przekładać jego zawartość w poszukiwaniu czegoś, co nada się na stojak do kamery.
-Mógłby, gdyby... -zaczęłam, ale Iris mnie wyręczyła. Gdyby kubek pachniał czymś wystarczająco mocno, to Angus nie miałby problemu z jego znalezieniem. No ale skoro już wiadomo gdzie jest...
-Jak skończysz z tymi uszkodzonymi, to chętnie przyjmę pomoc w składaniu mojego. -rzuciłam do Ceda, odwracając na chwilę głowę od pudła.
Squier. Tak mu dałam na imię. Chwilowo był w totalnym rozmoncie. Tułów wisiał rozbebeszony na podnośniku, pozbawiona czoła i oczu głowa leżała na stole, podobnie jak jedna z rąk. Dłoń leżała przy przeciwległym brzegu blatu, niż reszta ramienia. Gdzieś w kącie stała stopa i strzelba oraz kilka innych, na razie trudnych do zdefiniowania części.
-Aha! -krzyknęłam tryumfalnie, gdy udało mi się znaleźć w pudle gumowy pasek. obwiązałam nim kamerę i założyłam ją na czubek głowy. Pasek oplatał ją wzdłuż skroni i pod brodą. Musiałam wyglądać komicznie. Sięgnęłam do urządzenia, wymacałam włącznik i pstryknęłam go.
Z kieszeni wyjęłam telefon, nacisnęłam kilka przycisków. Nic się jednak nie stało, chyba nie trafiłam w któryś. Spróbowałam ponownie. Tym razem usłyszałam sygnał wybierania numeru. Trwał tylko chwilę, potem z głośnika dobiegł głos Jarvisa.
-Tak?
-Hej Jarvis. Możesz złapać kamerę przez bluetootha? -spytałam, odkładając telefon na blat i wstając.
-To zajmie tylko chwilkę. -nie zdążyłam nawet powiedzieć 'OK', gdy odezwał się ponownie. -Dobra, mam ją. Trzymaj głowę prosto. -wykonałam jego polecenie. -Okej, obróć ja trochę w dół. O, tak jest idealnie. -uśmiechnęłam się pod nosem i usiadłam za blatem. -Dzisiaj kończymy głowę. -oznajmiłam Jarvisowi i sięgnęłam po śrubokręt. -Najpierw trzeba zamontować oczy. -z pomocą AI wymacałam pierwszy obiektyw, wsunęłam go na miejsce, podłączyłam kable i przykręciłam oko. Potem to samo z drugim i cała resztą. Angus znudził się eksplorowaniem hangaru i położył się pod moimi nogami.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-30, 11:43

Zatrzymałem się na tyłach szpitala. Zaczynało już robić się jasno. Chwilę wsłuchiwałem się w dźwięk silnika swojego motoru, nim go zgasiłem. Wszyscy teraz jeździli na tych całych ogniwach energetycznych, ja jednak wolałem starego benzyniaka. Jego gulgot to było coś, a nie szum tych całych ogniw. Ktoś mi kiedyś powiedział: "Ty chyba lubisz ryzyko: napęd atomowy w mechu, motor benzynowy... Człowieku, to WYBUCHA!" Jakbym się przejmował.
Na parkingu stał też samochód. Od razu go poznałem, należał do Ceda. Zresztą do kogo innego by miał, to chłopak miał dzisiaj dyżur.
Po chwili szedłem już korytarzem. Właściwie po co tutaj przylazłem? Mech był cały, a nawet gdyby nie był, sam bym go nie naprawił. Robota papierkowa? Nie, wszystko już dawno zrobiłem, a ORAL był typem organizacji, w której nie trzeba było wypełniać codziennie wypełniać masy papierów. Tylko dokupić amunicję, części, zapłacić szpitalowi naszą część rachunków. I tyle. Więc co było celem mojego przybycia tutaj? Chciałem sprawdzić Ceda? Czy się przypadkiem nie obija? Nie, on zawsze był porządny. Może znałem powód, tylko nie chciałem o nim myśleć? Wyjąłem papierosa i zapaliłem.
Moment potem, zanim zniknęła jedna czwarta małego mordercy, moja dłoń już naciskała klamkę drzwi hangaru. Od razu stanąłem jak wryty. Nie spodziewałem się tu tylu osób. Ced to wiadomo, ale Lori? No, Iris... powiedzmy, że aż tak mnie nie zaskoczyła.
Z osłupienia wyrwał mnie Angus. Nie byłem zbytnio zadowolony z jego obecności tutaj, ale było wcześnie, w hangarze był stosunkowo mały ruch, nikomu nie będzie przeszkadzał.
-On ma stąd zniknąć do siódmej. -rzuciłem do Lori na przywitanie, zaglądając do jej bosku. Pracowała nad swoim mechem... Z tą kamera na głowie wyglądała komicznie. Pies nadal za mną łaził, więc poczochrałem go trochę za uszami, dopiero wtedy dał mi spokój.
Pod wejściem dostrzegłem leżącą na ziemi książkę. Podniosłem ją i podszedłem do Ceda.
-Nie rzucaj nic na podłogę, proszę. -rzuciłem, wciskając mu przedmiot w dłonie. -Po pierwsze ktoś się na tym może glebnąć. Po drugie zaraz będziesz tego szukał. -dodałem jeszcze i ruszyłem w stronę swojego mecha. Otworzyłem kokpit i wyjąłem ze środka niewielkie pudełko, którego zawartość powędrowała do kosza - była to niezliczona ilość petów i popiołu.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-30, 13:00

Spojrzał na Irisviel i się uśmiechnął na komentarz o parze. To wręcz mu pochlebiało i do tego lubił towarzystwo Lori, zresztą tak jak wszystkich kobiet. No i nie trzeba mówić jak bardzo się cieszy, że przyszły akurat na jego zmianę. Zerknął na Lori i zobaczył jak się zarumieniła. To był wspaniały widok, ale postanowił nic o tym nie wspominać:
- Tak się tłumaczą parcoholicy, ale nie będę się z tobą sprzeczał bo pewnie dostanę kluczem francuskim - Zaśmiał się.
Może i żartował, ale jakoś w głębi czuł, że coś takiego może mieć miejsce. A wolałby uniknąć oberwania więc lepiej nie ryzykować. Uśmiechnął się szerzej kiedy Iris cmokła go w policzek i zaśmiał pod nosem bo rozczytał jej podziękowanie. Kiwnął głową, że nie ma sprawy. W końcu jest gotowy do wszelkich poświęceń dla kobiet i chyba każdy to wiedział. Słysząc jej wypowiedź wyłapał tą dwuznaczność i sam się zastanowił dlaczego od jakiegoś czasu nie ma tu szefa. Kiedyś zaglądał tu dość często i było dość zabawnie patrzeć na dwójkę założycieli organizacji, zwłaszcza kiedy wychodziła jakaś mała sprzeczka. Teraz by z czegoś się pośmiać to musiało się wyłapać jakiś zabawny moment typu "Cedric sobie idzie, mówi do kogoś i jeb! przywalił w Enneara" co często mu się zdarzało. Mógłby przysiąść, że specjalnie zmieniają ich położenie by w nie przywalał. Słysząc o pracy zdjął białą koszulę, bo zbyt szybko by ją ubrudził, a czarny podkoszulek będzie trochę maskować plamy:
- Dziesiątym? Cholera bardzo dawno przy nim siedziałem, więc mam nadzieję, że nic się w nim nie zagnieździło. - Powiedział rozbawiony.
Podszedł do swojego niby biurka, które było zawalone różnymi częściami narzędziami i bóg wie czym jeszcze. Wygrzebał swoje ochronne okulary i ale nie założył ich tylko wsunął na głowę. Przecież pierw musi obejrzeć uszkodzenia potem wziąć potrzebne narzędzia. Rozejrzał się jeszcze za lampą fluorescencyjną i miał właśnie sięgnąć po informacje odnośnie uszkodzeń w dwóch mechach kiedy w warsztacie pojawił się szef:
- Doberek - Przywitał się i odebrał książkę - Zrozumiano i znając życie to ja bym się na niej glebnął . - Spojrzał na Lori - Oczywiście, że jak skończę to z wielką chęcią Ci pomogę.
Zaśmiał się tradycyjnie i położył książkę na biurku. Sięgnął po dokumenty i jak zwykle sprawdził pierw kto odebrał informacje o uszkodzeniu, o jakiej godzinie i od jakich pilotów. Dopiero potem sprawdził co jest przyczyną, że musi je naprawiać. Pierwszy mech na liście miał pożądane wgniecenie w "karoserii" i do tego zaczęła niebezpiecznie odpadać. Natomiast drugi miał kłopoty z poruszaniu jedną z nóg. Pierwszy przypadek nie był tak zły bo wyrównanie i przyspawanie to nie taka robota, jednak przy drugim to było gorzej. Jeśli to układ sterowniczy nie nawalił to trzeba będzie zdemontować nogę i zobaczyć co się dzieje. Westchnął i postanowił wziąć się za trudniejszy przypadek. Wygrzebał małego laptopa i jakieś kable po czym wlazł do kabiny pilota drugiego Enneara. Chwilę się tam wiercił podpinając kable do konsoli i uruchomił program na laptopie. Miało to na celu sprawdzenie czy wszystko działa i czy nie trzeba będzie się bawić w demontaż.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-30, 13:30

Irisviel tylko zaśmiała się przy rozmowie o uzależnieniach. Cóż, prawda była taka, że zapewne gdyby Cedric ciągnął temat mógłby skończyć z kluczem fancuskim na głowie. Albo w innym miejscu. Sami wiecie gdzie. Iris potrafiła być przerażająca jak się wkurzyła. Ale na szczęście, obecnie była tylko cholernie zmęczona. Nie przeszkadzało jej to jednak w dłubaniu w mechu. Przysłuchiwała się jak Lori i Ced zabierają się do pracy, sama również nie pozostała z tyłu. Wzięła kolejny łyk kawy i zaczęła nucić po cichu jedną ze swoich ulubionych piosenek. W tym samym czasie sięgnęła po swoje okulary, które tak jak Ced założyła tylko na głowę. Wzięła narzędzia i skierowała się do kącika, w którym znajdował się tylko i wyłącznie jej skarb. Nie miała dla niego jeszcze nazwy, ale wiedziała, że wymyśli coś naprawdę niezwykłego. Może i nie będzie to broń najlepiej przystosowana do walki, ale będzie... epicka. Tak przynajmniej ona sama uważała. Podczas chwili ciszy, która trwała odkąd każde z nich zaczęło pracę zdążyła się wyłączyć i nie usłyszała zbliżających się kroków. Dopiero zamykane drzwi wyrwały ją z stadium zamyślenia i pozwoliły jej usłyszeć głos nachodzącego. Jackie. Serce zabiło jej mocniej, na poliki wypłynął delikatny, prawie nie dostrzegalny rumieniec. Oczywiście, zwrócił się do wszystkich, tylko nie do niej. Chrząknęła cicho i upewniając się wcześniej, że już wszystko z nią w porządku, wychyliła się ze swojego kąta.
- Hej ho, Jackie~! - Krzyknęła machając do niego z szerokim uśmiechem. - Cóż cię tu sprowadza, szefie? - Zaśmiała się głośno nie zdając sobie sprawy z tego, że nie wyglądała... schludnie. Miała całe ręce i kawałek polika usmarowane smarem. Była potargana a do tego sińce pod oczami zdradzały ile spała. A raczej ile nie spała. Ale właściwie... Bardzo często zdarzało jej się tak wyglądać i w sumie miała to głęboko gdzieś. Bo tak. W międzyczasie zdążyła się dokładnie przyjrzeć Jackiemu i zorientować się, że znowu bardzo dużo palił w mechu. Ech, cóż ona na to poradzi...

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-30, 13:43

Klik klamki i zapach papierosów wtargnął do hangaru. To musiał być szef. Chyba tylko ona tak 'pachniał'. Paskudny zapach, no ale przecież mu nie zabronię. To tak jakby jego... terytorium...
-Tak jest. -odparłam, salutując do Jackiego. Nigdy specjalnie nie lubił Angusa, a już zwłaszcza gdy przyprowadzałam go do siedziby. To był kolejny powód, dla którego do hangaru wybierałam się z laską. Wolałam nie narażać się szefowi.
-Nie, to jest bez sensu. Zostawmy to, przynajmniej na razie. -z telefonu dobiegł głos Jarvisa. -Twoje włosy i czubek głowy mi zasłaniają, kamera jest średniej jakości, do tego jest ciężka i co chwila zsuwa Ci się z głowy. Zostawmy to, następnym razem weźmiesz tą, którą ostatnio kupiłaś i wtedy się za to weźmiemy.
-Za szybko się poddajesz. -rzuciłam tylko, ale zdjęłam kamerę, wyłączyłam ją i odłożyłam w róg blatu. Nie za bardzo miałam co do roboty, praca przy głowie... w sumie przy czymkolwiek na tym etapie była zbyt skomplikowana, bym poradziła sobie sama. Wstałam i macając powietrze przed sobą ruszyłam w stronę tułowia, wiszącego na środku boksu. Wspięłam się do środka i usiadłam w fotelu pilota. Zaczęłam machać nogami, co wprawiło w ruch całą konstrukcję tworząc coś jakby huśtawkę.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-30, 13:55

Kącik ust powędrował mi lekko do góry, na żart Ceda. Było to bardziej dygnięcie, niż uśmiech.
Po opróżnieniu popielnicy włożyłem ja na miejsce i zdjąłem płaszcz. Było tu strasznie gorąco. Krawat też wylądował na stole, tylko by mi przeszkadzał. W ogóle.. czemu ja się tak ubieram wybierając się do hangaru? Heh... No tak... mafijne przyzwyczajenie. Gdyby było zimno to pewnie nosiłbym też skórzane rękawiczki.
Otworzyłem laptopa i zacząłem coś w nim klepać, ale po chwili od tegoż zajęcia oderwał mnie głos Iris. Od razu odwróciłem się w jej stronę.
-Jezus Maria, kobieto! -krzyknąłem. -Kiedy Ty ostatnio spałaś, co? -Iris wyglądała strasznie. Ogólnie to z dnia na dzień coraz gorzej. Trochę mi się nie podobało, że tak się zaniedbuje w tej kwestii, ale co mogłem zrobić? Kazać jej iść spać? Z groźbą kary, żeby posłuchała? I tak zrobi po swojemu. Razem założyliśmy ORAL, więc choć oficjalnie ja jestem szefem, a ona mechanikiem, to mamy tą samą rangę. W ogóle... czemu się na to zgodziłem? Ja wpadłem na pomysł, ale jestem kompletnie pozbawiony jakiegoś zmysłu strategicznego, jakiejś takiej... charyzmy. Nie nadaję się na wodza. To ona powinna tu sprawować kontrolę. Przynajmniej zna się na mechach, czyli naszym głównym ogniwie. I tak zawsze przy zamawianiu zapasów muszę konsultować się z nią, a to, co robię sam... Ona na pewno by sobie z tym poradziła. Tak, muszę ją jakoś złapać, trzeba to obgadać. Jak nie będzie chciała całkowicie przejąc mojego stanowiska, to może chociaż uda się podzielić obowiązkami. Nie mogę sam szefować, bo sodówa mi uderzy do łba.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-30, 14:10

Skupiony przyglądał się ekranowi, na którym wyskakiwały przeróżne dane jednak jeszcze nie pokazało ego czego on szukał. Nagle podskoczył na głos szefa. Wyjrzał z kabiny i spojrzał na to co się dzieje na dole. Dało się domyślić, że mężczyzna nie był zadowolony z wyglądu Iris, co według niego było poprawne. Jednak by krzyczeć na całą halę, to była już przesada. Był ciekawy co czerwonowłosa odpowie, jednak nagle coś piknęło. Skanowanie zostało zakończone więc spojrzał na wyniki. Skrzywił się kiedy pokazało, że układ sterowniczy jest w dobrym stanie i do tego nie pokazywało żadnych danych z nogi Enneara, z którą był kłopot. Z ciężkim westchnięciem stanął na ramieniu mecha i rozejrzał się za pilotem od suwnicy. Kiedy go ujrzał i to dość blisko po paru manewrach go złapał i zszedł na dół. Za pomocą pilota przysunął suwnicę do siebie i pomacał się po tylnych kieszeniach. Chciał założyć rękawiczki jednak nie było ich tam gdzie zwykle. Więc musiał poleźć do biurka i wygrzebać je spod stosu narzędzi. Spojrzał na Lori i się uśmiechnął:
- Na dzisiaj koniec? - Spytał ciepłym głosem i założył rękawiczki.
Już miał iść do swojego stanowiska pracy, ale w porę się zatrzymał i sięgnął po urządzenie o dość dużym gabarycie. Musiał w końcu jakoś zdemontować tą nogę, a zwykłym śrubokrętem tego nie zrobi. W końcu postawił przyrząd niedaleko Enneara i złapał liny od suwnicy. Zaczął obwiązywać nogę mecha w różnych miejscach. W końcu trzeba jakoś zabezpieczyć to przed upadkiem kiedy odłączy ją od reszty. Przysunął jeszcze jedną suwnicę, a jej liny przyczepił do górnej części Enneara, by ta też nagle się nie przewróciła. Zadowolony ze swojej pracy, która już na etapie zabezpieczania była trochę męcząca bo przecież musiał to skakać, to się wspinać by wszystko było gotowe. Otarł pot z czoła cięgle się uśmiechając.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-30, 14:38

Iris wytarła ręce o jakąś randomową ścierkę znajdującą się "pod ręką" i wolnym krokiem podeszła do szefa. Nadymała policzki, jakby była conajmniej oburzona jego zachowaniem, chociaż w sumie... Nie miała powodu.
- Kiedy spałam, co? No, jakoś niedawno. - Głupi uśmiech i małe, niewinne kłamstewko. No bo po co miałby wiedzieć ile dziewczyna faktycznie przespała? No po co? Kiedy już stała przy nim położyła rękę na jego głowie i poczochrała go delikatnie. Nie wiedzieć czemu, zawsze miała tego typu odruchy. Jakby wszystkim mamkowała, nawet tym, którzy byli starsi.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie Jack. - Powiedziała chłodno robiąc poważną minę. - Co tu robisz o tej porze, łobuzie? - Uśmiechnęła się lekko i oddychając ciężko usadowiła obok niego. Miała na sobie skąpy strój, jak zwykle z resztą, a i tak było jej strasznie gorąco. Powędrowała wzrokiem za jego krawatem i, przede wszystkim, utkwila wzrok w jego zapiętej po szyję koszuli.
- Rany, człowieku, chcesz się przegrzać? Przestań wreszcie nosić te stylowe ciuszki i ubieraj się adekwatnie do pogody! - Burknęła coś jednym ruchem dłoni rozpinając mu pierwsze trzy guziki koszuli i samemu wachlując się jakąś gazetą, która wpadła jej w ręce przez przypadek. Tak, panował tu istny burdel. Ale jej to nie przeszkadzało.
- Tak w ogóle jest sprawa. Trzeba będzie dokupić kilka części. - Mruknęła cicho bawiąc się dekoltem własnej bluzki.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-30, 19:27

-Mhm. -odmruknęłam Cedricowi. -Jarvis odmówił współpracy na sprzęcie takiej klasy. -palcem wskazałam na stół, mniej więcej na kamerę na nim leżącą. Pewnie zastanawiacie się, czemu by nie użyć kamer użytych na oczy mecha? Otóż po pierwsze trzeba by je wykręcić. Po drugie i co ważniejsze, Jarvis nie mógłby ich złapać, jeśli byłyby wykręcone, więc taka operacja nie miała sensu.
-Może mogłabym jakoś Ci pomóc w naprawach? Wiem, że pewnie niewiele by wyszło z tej pomocy, ale zawsze mogę coś przytrzymać albo coś podać. -uśmiechnęłam się ciepło. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie wziąć się za ten swój nowy projekt, ale... Robota była naprawdę misterna, a ja w sumie średnio miałam na nią ochotę. Miałam też w planach jeszcze inny projekt, ale nadal - niezbyt chciało mi się za to brać. Nie miałam ze sobą słuchawek, a jakbym już miała się za coś takiego brać, to potrzebowałabym muzyki. Z nią pracuje się o wiele przyjemniej. Tak tak, telefon ma głośnik. Ale wolałam nie puszczać czegokolwiek w ten sposób, innym mógłby to przeszkadzać. W końcu każdy ma inny gust.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-30, 19:39

Ta, na pewno. Worki pod oczami to potwierdzały. I ta nieodparta chęć ziewnięcia, powstrzymywana, żeby przypadkiem nie wyszło.
Westchnąłem, gdy poczochrała mnie po głowie. Nic dziwnego, ze tak świetnie dogadywała się z Lori, obydwie były tak samo infantylne.
-Muszę powypełniać trochę papierów. Przelewy na konto szpitala za rachunki... taka tam, zwyczajowa dłubanina. A przy okazji zajmę się swoim projektem. -odpowiedziałem, klepiąc dalej w klawiaturę. Podobnie jak ona, też troszeczkę nakłamałem. Tylko ja byłem w tym dobry. Mafia, talent... sam nie wiedziałem. Może ta moja 'suchość' i obojętność względem prawie wszystkiego. Prawie każde słowo jakie wypowiadałem zawsze było jakby wypluwane z niechęcią, jakbym wolał nic nie mówić.
-Poza tym nie mam nic lepszego do roboty. Poza siedzeniem w barze, ewentualnie w domu. -taka prawda. Moje życie towarzyskie raczej kulało. O ile nie dogorywało. Ale jakoś niespecjalnie mi to przeszkadzało.
Znowu musiała oderwać mnie od roboty.
-Dobrze, mamo. -rzuciłem z przekąsem. Było ciepło, ale nie gorąco. Było wcześnie, a w hangar okupowały zaledwie cztery osoby. W płaszczu rzeczywiście było mi gorąco, ale teraz było okej.
-Załatw to sama tym razem, okej? -rzuciłem, wracając do komputera i klawiatury. -Lepiej wiesz, czego trzeba, ja Ci nie jestem przy tym do niczego potrzebny. Weź przy okazji jakiś odporny i duży dysk plus kilka kabli, jakbyś mogła. -o tak, jak już skończę, to będą mi potrzebne. Na jej zabawy odzieżą zwróciłem znikoma uwagę. Tylko zerknąłem. Niby codziennie w barze tańczyły striptizerki i łaziły pół nagie dziwki, ale... Iris to co innego. Mimo wszystko nie dałem po sobie nic poznać. Niczym głaz. Tak, powinienem mieć taką ksywkę - Stone, albo Rock. Ewentualnie Mountain.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-30, 19:53

Spojrzał na stół wskazany stół i przycisnął przycisk podnoszenia na pilocie. No musiał przyznać, że ta kamera miała trochę lat i nie dziwił się Jarvisowi, że odmówił. Spojrzał znowu na swojego mecha i zdjął pacel c przycisku kiedy noga uniosła się na wystarczającą wysokość. Zastanowił się w czym by mogła mu pomóc, bo w końcu to on dyżuruje i powinien się przy tym męczyć:
- Mogłabyś operować suwnicą wedle moich wskazówek? Pomogłabyś mi tym bo bym nie musiał co chwile schodzić z platformy by to zrobić. - Odpowiedział radośnie.
Nie czekając na jej odpowiedź pozwolił wysiec pilotowi na tym sowim kablu dość niedaleko mając pewność, że Lori spokojnie na niego trafi. Wlazł za to na platformę dźwigając ciężkie urządzenie i po chwili zaczął za jego pomocą rozmontowywać nogę od reszty mecha. W tym momencie mógł trochę zagłuszyć innych bo wiadomo jak te cholerstwa głośno działają, a do tego ten wspaniały dźwięk opadających dużych śrub i syk odłączających się łącz. Pewny tego, ze Lori już jest przy pilocie operującym suwnicą, wyłączył maszynę patrząc na masę przewodów:
- Możesz trochę cofnąć do tyłu? Sprawdzę pierw czy któryś ze styków lub przewodów źle funkcjonuje.
Sięgnął do skrzynki z narzędziami i wyciągnął przyrząd do pomiaru przepływu prądu.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-30, 20:08

Dziewczyna sama nie zdawała sobie sprawy z tego, jak łatwo ją przejrzał. Była święcie przekonana, że umie bardzo ładnie kłamać i że Jackie nigdy się nie dowie o jej małych machlojach. Cóż, rzeczywistość jednak, jak to zwykle bywa, sprawiła jej niespodziankę i... On bardzo dobrze wiedział, kiedy łgała. Na cale szczęście, nigdy nie mówił tego wprost, więc mogła żyć dalej, pełna wiary we własne zdolności w tej dziedzinie. Kiedy powiedział o powodzie swojego przybycia do hangaru westchnęła cicho i nadymała policzki. Cóż, to nie tak, że liczyła na jakieś gorące wyzwanie... Po prostu miło byłoby czasem od niego usłyszeć coś więcej niż tylko standardowe słowa i suche rozmowy. Niestety, Jackie taki już był. I to własnie jego takie tak uwielbiała.
- Jakim projektem? - Zainteresowała się tak bardzo, że omal nie spadła z krzesła pochylając się do przodu. Nie trzeba chyba tłumaczyć, jak na takie ruchy reagują skąpe bluzeczki, toteż już chwilę później Jackie mógł ujrzeć odrobinę za dużo. Ale ją to teraz nie obchodziło. Niektórzy by stwierdzili, że ona robi to specjalnie. Prawda była jednak taka, że ona nawet nie miała pojęcia, że odsłania aż tak dużo ciała.
- Mogę ci pomóc? - Zapytała patrząc mu głęboko w oczy. Cóż, zapewne zrozumiał, że teraz jej od tego nie odciągnie.
- A co do baru. Moglibyśmy pójść się gdzieś napić. - Mruknęła z wielkim uśmiechem na ustach, który dodał jej uroku. I jednocześnie jakby odrobinę odświeżył twarz. Kiedy zwrócił się do niej per "mamo" przekręciła tylko oczami i uśmiechnęła się słodko wytykając mu język. Natomiast w sprawie zakupów odrobinę ją zawiódł. Zawsze zwracała się do niego w tej sprawie tylko po to, by wreszcie coś z nim razem zrobić. Westchnęła.
- Okej. Dam sobie radę bez ciebie. - Starała się, mniej lub bardziej udanie ukryć zawód, jakiego teraz doznała. - Spoko, da się załatwić.
__________________________________________________
Ponieważ w sumie podzieliliśmy się na dwie grupy (LorixCed i JaxJackie) mam propozycję, aby szybciej nam się pisało. Kolejka obowiązuje nas tylko w parach. Co wy na to?

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-30, 20:21

Chwilę wahałem się z odpowiedzią.
-Wskazówka: Klepie na komputerze, potrzebuje dużego i odpornego dysku. Zgaduj. -odpowiedziałem w końcu. Z jednej strony byłem niemiłosiernie bezpośredni, z drugiej jednak lubiłem kręcić i zwodzić. To mi dawało swego rodzaju satysfakcję.
-Na początek mogłabyś przestać mnie rozpraszać. -rzuciłem, zapisując plik szybkim ctrl + s i zaczynając kolejną linijkę kodu. -Potem zgadnąć, nad czym właściwie pracuję. A potem pomyślimy. -potrzebowałem pomocy? Cóż... Niby ostatnio sporo czytałem o pisaniu, czy raczej hodowaniu programów sztucznej inteligencji, ale czy dam sobie radę sam? Dobra, jak będę miał problemy, to wtedy zwrócę się do Iris o pomoc. Ale dopiero wtedy. Chciałem, żeby to było głównie moje dzieło. Zwłaszcza, że dotyczyło mojego mecha.
Spojrzałem na nią.
-Może... -w sumie nigdy nie widziałem jej pijanej, mogłoby być zabawnie. Z drugiej strony lubiłem samotne picie. Doskonale wiedziałem, że jestem pieprzonym alkoholikiem, ale mi to nie przeszkadzało. -Może. -powtórzyłem, gasząc peta na obudowie komputera i wrzucając go do kosza.
Pierwszej części nie usłyszałem przez hałas z boksu obok.
-Dzięki. -rzuciłem na drugą część jej wypowiedzi. Zapisałem plik, zwinąłem go do belki i przeprowadziłem krótką symulację. Na razie szło mi nieźle.


Last edited by Doicheall on 2012-07-30, 20:27; edited 1 time in total
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-30, 20:27

-Okej. -odpowiedziałam z uśmiechem, zeskakując z siedziska i podążając za Cedem. jego kroki wystarczyły mi, by trafić do jego boksu. Żeby jednak znaleźć pilot do suwnicy musiałam pomacać powietrze wokół siebie. Musiało to wyglądać naprawdę śmiesznie, jakbym odganiała osę latającą jakiś metr przede mną, w końcu jednak udało mi się go wyczuć. Usiadłam sobie na stole.
-Mhm. -mruknęłam, i wymacałam odpowiedni guzik. na szczęście dla mnie strzałki na nich były wypukłe. Co prawda trochę wytarte od częstego używania, ale mi wystarczyły. Angus akurat obwąchiwał nogę mecha. Odskoczył i zaczął na nią warczeć, gdy drgnęła.
-Angus! -przywołałam go do porządku, a on potulnie skulił się pod moimi nogami.
-Jakim autem jeździsz? -spytałam, żeby nie zapadła niezręczna cisza zakłócana tylko dogłosami pracy i strzępkami rozmowy pozostałem dwójki. Zapach spalin już w sumie zniknął, ale kiedy Ced wszedł do warsztatu był naprawdę wyraźny. Podobnie z zapachem gumy. Ciekawe, czy kokpit był szczelny...
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-30, 20:35

Iris tylko westchnęła kręcąc głową. Nigdy nie pójdzie jej na rękę i nie wyjaśni niczego wprost. Zawsze tylko te zagadki i zagadki... Tak ciężko było go rozgryźć. Ale ona nie zamierzała się poddać! Co to to nie.
- Ach, czyżby ktoś chciał się bawić w pisanie programu? - Podekscytowana stanęła nad nim i zaczęła czytać skrypt, którym tak od niedawna zaczął się posługiwać. - Wiesz, wygląda mi to na sztuczną inteligencję, ale mogę się mylić. - Zaśmiała się bardzo dobrze wiedząc, że ma rację. Co jak co, ale na skryptach i tym podobnych rzeczach znała się całkiem nieźle. Właściwie, czuła się dużo lepsza niż on w tej dziedzinie. Nie zamierzała mu tego jednak mówić. W końcu wielu facetów na dziwną męską dumę, która nie pozwala im na dopuszczenie do siebie takich informacji. No cóż. Stała więc tak za nim, opierając się biustem o jego głowę i uważnie czytając to, co pisał.
- Czym cię niby rozpraszam? Ja tu ci pomagam. - Burknęła jakby zawiedziona tym, że nie pozwoli jej się ze sobą "pobawić". - I zrobiłeś błąd. O tu. - Wskazała mu paluchem miejsce, gdzie powinien wpisać coś zupełnie innego niż wpisał. Właściwie nie był to duży błąd, ale z drugiej strony... Najmniejsze niedociągnięcia mogły poskutkować awarią. A awaria podczas walki to najgorsze, co może się przytrafić! Mogłoby to zagrozić jego życiu, dlatego wolała się odezwać.
- Jakie może. Idziemy do baru. Juuuuuż! - Podekscytowana zamknęła mu laptopa zaraz po tym, jak wcisnął "ctrl + s" . Trzymając go za rękaw zaczęła ciągnąć go w stronę wyjścia z hangaru. Co prawda, czasami ta jego oschłość była bardzo bolesna. Irisviel jednak starała się we wszystkim widzieć pozytywy, dlatego też Jackie nie był dla niej byłym mafiozą, tylko szlachetnym człowiekiem, który chce uratować ludzi. No, owszem, wiedziała, że miał swoje czarne strony i właściwie... Jako jednego z niewielu takich ludzi, akceptowała go całkowicie.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-30, 20:38

Przypatrywał się jak noga powoli odsuwa się i kiedy była już na tyle daleko by mógł zobaczyć wszystkie przewody zmarszczył brwi szukając przyczyny awarii:
- Możesz już przestać cofać - Powiedział.
Niestety na oko nie mógł nic zobaczyć więc zaczął mozolną pracę sprawdzania każdego przewodu. Wpatrywał się w odczyt na urządzeniu kiedy usłyszał pytanie. Uśmiechnął się szerzej:
- Kombatem - Odpowiedział i podrapał się wolną ręką po głowie - A tak z ciekawości to skąd wiesz, że autem jeżdżę? Chyba raczej o nim nie wspominam w warsztacie - Odpowiedział o dziwo rozbawiony.
Czasami zdarzają się takie wredoty, które siedzą i narzekają co chwilę nad uchem podczas naprawy. A ponieważ to są wredoty to woli na wszelki wypadek nie wspominać o swoim aucie bo kto wie czy ktoś by nie wziął go jako zakładnika by się pośpieszył z pracą. Mało prawdopodobny scenariusz, ale po prostu nigdy o nim nie wspomina. Każdy kto go dłużej zna to wie dobrze, jakie ma auto by unikać go na ulicy. Tak, stanowczo jego styl jazdy mało komu pasował, a niektórzy się wręcz go bali. To nie tak, że stracił panowanie nad kierownicą i wjechał na chodnik, on po prostu chciał zobaczyć reakcję ludzi, którzy nim szli.
Nagle urządzenie zapikało przy jednym z kabli. Stanowczo nie było przepływu prądu. Ucieszył się, że prawdopodobnie znalazł tą usterkę. Na wszelki wypadek sprawdził jeszcze resztę bo mogła większa ilość przewodów nawalić.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-30, 20:48

-Punkt dla Ciebie. -mimo, że lubiłem zagadki, tworzenie ich szło mi raczej średnio. Co jednak nie zmieniało faktu, że je lubiłem. The Riddler się znalazł, kurna...
-Kolejny punkt dla Ciebie. -dodałem, gapiąc się w ekran i bawiąc zapalniczką. Po chwili jednak znów wziąłem się do roboty.
"O tak, bardzo. Twoje cycki to po prostu oaza weny i mądrości." Nie, żebym nie lubił globów miłości, ale namiot w gaciach nie pomagał w pracy. Opanowanie opanowaniem, ale są rzeczy, na które nie mam wpływu.
-Mhm. -odburknąłem, poprawiając wskazaną pomyłkę. Jak pomyślałem, ile jeszcze pracy mnie z tym czeka, to trochę mi się odechciało, ale plusy, które wynikną już po skończeniu programy skutecznie motywowały mnie do pracy.
Westchnąłem, gdy ekran komputera prawie zgniótł mi palce. Udało jej się zaciągnąć mnie prawie do połowy drogi do wyjścia.
-Może trochę później, jest za wcześnie. -ta, kapitalna wymówka, zwłaszcza jak na mnie. Chyba każdy w organizacji wiedział, że 'alkohol', 'bar', 'chlanie' i tym podobne to słowa klucze, żeby mnie gdzieś wyciągnąć.
Szarpnąłem rękawem, ten jednak zamiast wyślizgnąć się z dłoni Iris, puścił szew na barku, przez co spory kawałek, bo cały rękaw, został w dłoni dziewczyny. Ja natomiast wolnym i spokojnym krokiem wróciłem do laptopa. Z szuflady wyciągnąłem flaszkę whiskey i dwie szklanki. Nalałem po równo do obydwu, odstawiłem butelkę za komputer, jedną ze szklanek przesunąłem na brzeg blatu, pociągnąłem łyk z drugiej i wróciłem do pracy. Pisałem już wolniej, żeby znów się nie pomylić.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Sponsored content


Sponsored content


Back to top Go down

Page 1 of 3 1, 2, 3  Next

View previous topic View next topic Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum