Maszynownia.

Page 2 of 3 Previous  1, 2, 3  Next

View previous topic View next topic Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-30, 21:01

Na polecenie Ceda puściłam guzik. Fajnie było się na coś przydać, nawet, jeśli to taka pierdółka.
-Fajne autko. -tak, nigdy go nie widziałam, bo pojawił się już po mojej utracie wzroku, ale dane mi było mieć w dłoniach model w skali. -Tym nowszym, czy starszym modelem? -ciekawe, czy umie je rozróżnić. Nie wiedziałam, czy była jakaś znacząca różnica w wyglądzie, ale wiedziałam, że nowszy model został wyposażony w nowe ogniwa energetyczne. Starej wersji trochę brakowało mocy. Znaczy - brakowało jak na terenowe o tak potężnej masie. Z tego co pamiętałam wynosiła coś ponad trzy tony. Zastanawiałam się, po co mu taki wielki pancerny samochód. Czyżby nie czuł się bezpiecznie na drodze? W przypadku stłuczki na pewno miał większe szanse..
-Nie, nie wspominałeś. -uśmiechnęłam się lekko. -Ale często pachniesz spalinami obwodowymi. I gumą z opon. Teoretycznie mógłby to być też motor... Ale nigdy nie słyszałam, żebyś odkładał coś jak kask, więc obstawiłam czterokołowca. -wyjaśniłam swój tok dedukcji, macając pilot. Ciekawe, jaki ma kolor...
-Wiesz, jak Cię rozpraszam rozmową, to mów. Postaram się być cicho. -w jego głosie nie było tego słychać, ale wolałam się upewnić. Miałam przecież pomagać, a nie przeszkadzać.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-30, 21:12

Fajne autko to było i to jak. Chyba to była najbardziej udany prezent od rodziców, za to koszty jego utrzymania mówiły same za siebie. Na pytanie o model spojrzał na nią zaskoczony:
- Starszy, dostałem go jak miałem 16 lat, a to było już spory kawał temu. - Odpowiedział radośnie.
Nie wiedział czemu cieszył się z tego ile lat ma na karku, ale na pewno zadowoliło go to, że auto miało już 12 lat i dalej dobrze funkcjonowało. Znaczy się nie miało wyboru, bo w końcu jest mechanikiem i każdą najmniejszą usterkę naprawiał samodzielnie. Nie oddałby swojego skarbu nikomu innemu i tylko on może zaglądać pod maskę tego cudeńka. Podobnie z kierowaniem, ale raz się przełamał kiedy starsza siostra go poprosiła, a raczej rozkazała. Po tym postanowił już nigdy jej nie dawać prowadzić przy sobie. On niby był piratem drogowym, ale z nią to nie mógł się już równać.
Odkrył, że jeszcze z 7 przewodów nie funkcjonuje poprawnie, więc przeciągnął się i zeskoczył z platformy:
- Nie wiedziałem, że tak pachnę... Ale miło to wiedzieć. - Odpowiedział uśmiechając się.
Zaczął grzebać w swoich rzeczach poszukując kabli i lutownicy. Miał nadzieję, że to jest tylko jakieś uszkodzenie i wystarczy tylko trochę się pobawić by to naprawić:
- Nie rozpraszasz mnie. - Odpowiedział spokojnie - Wręcz przeciwnie, miło z kimś porozmawiać kiedy się pracuje. Zazwyczaj podczas dyżurów siedzi się samemu i można mówić tylko do maszyn.
Zaśmiał się na wspomnienie jego rozmów z spawarką. Tak, ktoś kto by przechodził obok uznałby go pewnie za wariata.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-30, 21:28

-Pewnie sam coś zrobiłeś z niedoborem mocy, co nie? -czytałam... to znaczy Jarvis mi czytał. Jak każdy samochód i ten ma swoje fora dyskusyjne i takie tam. Jarvis czytał mi, ze właściciele sami często poprawiają osiągi tego auta. Zresztą nie tylko tego. W każdym razie było kilka sprawdzonych i prostych patentów. Nawet Jackie by sobie poradził. Znając jednak Cedrica wymyślił jakiś swój własny autorski sposób. A znając jego pomysły, był pewnie dużo lepszy od tych internetowych.
-Cóż... to bardzo delikatny zapach. Najlepiej było go czuć jak wszedłeś, teraz trochę wywietrzałeś. Ale wątpię, żeby inni go czuli... Chociaż... najlepiej spytaj innych. Ale założę się, że Angus go czuję. Nie szczeka na Ciebie, więc chyba w miarę mu się podoba. -ogólnie mój czworonożny przyjaciel nie przepadał za zapachami miasta, ale może spaliny i osobisty zapach Ceda tworzyły ciekawą mieszankę. Nie wiem, nie skupiłam się na tym, gdy go przytuliłam.
-Hm... To niby nie to samo, ale nie myślałeś, żeby pogawędzić ze sztuczną inteligencją zarządzającą domem? O ile oczywiście masz coś takiego... -nie wszyscy to lubili. No i może ta jego akurat nie była zbyt komunikatywna. Mi akurat nie AI w domu przeszkadzało, a wręcz bardzo pomagało. Dzięki Jarvisowi mogłam przynajmniej częściowo korzystać z internetu.
Był jeszcze AI pilnujący siedziby, ale był to sztywny służbista i raczej nie dało się z nim normalnie pogadać, o ile w ogóle udało się już go do tego nakłonić. Co z tego, że miał na tyle podzielną uwagę, by pilnować czterech takich ośrodków i rozmawiać z przynajmniej piątka osób jednocześnie.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-30, 21:42

Zaśmiał się na pytanie o niedobór mocy:
- Zgadza się i nie tylko tym się zająłem... Auto jest podobne do oryginału tylko z zewnątrz. - Wyszczerzył się bardzo szeroko.
Kiedy znalazł to co potrzebował wlazł ponownie na platformę i przeciął niedziałające przewody, założył okulary, które oprócz chronienia oczu miały także wbudowane coś w stylu mikroskopu. Kilka razy kliknął w mały przycisk na oprawce i przyjrzał się uważnie przewodowi. Wyglądał na spalony, prawdopodobnie przez jakieś przeciążenie. Nagle go zaciekawiło co pilot takiego robił, że doprowadził do czegoś takiego. Niestety musi teraz wymienić całe przewody. Z westchnięciem podwyższył położenie platformy i wyłączył przybliżenie w okularach:
- Rozumiem... Ciekawe jak inni zareagują na pytanie "Hej! Jak dla Ciebie pachnę?" - Zaśmiał się wyobrażając przeróżne reakcje - A może wyczuwa mojego psa... Jednak pochlebia mi, że Angus na mnie nie szczeka.
Kiedy znalazł się na wysokości tułowia Enneara, zapalił lampę i zagłębił się w miejscu gdzie zazwyczaj jest złączony z nogą. Nieźle się gimnastykując odłączył spalone przewody, a na ich miejsce podłączył nowe. Kiedy wylazł był cały umorusany w smarze. Przetarł ręką czoło i wytarł się odruchowo w koszulkę. Obniżył platformę bo z takiej wysokości to na pewno nie zeskoczy. Kiedy platforma dotknęła ziemi wziął swoje urządzenie i podszedł do "stopy" mecha. Musiał ja zdemontować by odłączyć do końca nieużyteczne kable i je wyciągnąć:
- Według mnie to nie to samo co rozmowa z ludźmi... A w domu gawędzę z moim psem, ewentualnie ze znajomą lub siostrą jeśli mnie odwiedzą.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-31, 10:14

Zadowolona ze zdobycia aż dwóch punktów zaśmiała się radośnie dalej prowadząc go w stronę drzwi, gdy nagle Jackie wpadł na zajebiście mądry pomysł wyrywania jej się z uścisku. W ten oto sposób stracił rękaw. A Irisviel jego rękę. Naburmuszona poszła za nim, a gdy ten zasiadł znowu do komputera zdzieliła go po głowie z miną, która ewidentnie świadczyła, że jej się to nie podobało.
- Nie zasłaniaj się tym, że jest za wcześnie. W końcu z tego co wiem, pora dla ciebie nie jest istotna, Jack. - Mruknęła cicho siadając obok niego i wzdychając cicho, całkowicie zawiedziona. Właściwie, przywykła do tego, że ją olewał. Tak bardzo olewał. Nadal obrażona, chociaż już mniej niż przed chwilą, oparła dłonie o blat i jednym łykiem wypiła zawartość jednej ze szklanek.
- Wolisz pić tutaj, niż w barze? - Westchnęła kręcąc głową. - No tak, lepiej, żeby współpracownicy widzieli jak jesteś najebany. - Widać naprawdę strzeliła foszka, a fakt, że cały czas dłubał w laptopie doprowadzał ją do jeszcze większej frustracji. Spójrz na mnie, zdawała się błagać w myślach. On jednak wolał sztuczną inteligencję. Cóż, znała go na tyle by wiedzieć, że teraz zapewne nie oderwie się od pracy i znowu przegrała pojedynek z laptopem. Nie miała w sumie co na to poradzić, bo przecież nie zamknie mu drugi raz laptopa, nie odłoży go na drugi róg stołu i nie każe mu na siebie patrzeć. Aż tak odważna nie była, zwłaszcza, że był tu także Cedric i Lori. Lori, która miała wyśmienity słuch i mogła usłyszeć jej kolejną porażkę. A tego nie chciała. Irisviel za nic nie przyznałaby się do tego, że poległa w tak banalnej sprawie. Cóż, siedziała więc naburmuszona łypiąc na niego co chwila spode łba. W myślach cały czas pojawiały się nowe sposoby zwrócenia na siebie jego uwagi, jednak żadnego z nich nie wykonała.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-31, 10:22

Zaintrygował mnie tym.
-Więc co jeszcze w nim zrobiłeś? -puściłam wodze wyobraźni i wyobraziłam sobie jego wóz jak owóż tajnego agenta. No wiecie, wyrzutnie rakiet w zderzaku, karabiny za reflektorami, katapulta, kuloodporne szyby, spust oleju, inteligentny kamuflaż i takie tam.
Również się zaśmiałam.
-Rzeczywiście, to by było niecodzienne pytanie. -puściłam pilota i zaczęłam badać otoczenie wokół siebie. Na stole leżały różne fajne rzeczy. Narzędzia, części... No w zasadzie nic niezwykłego...
-Jeśli masz suczkę, to możliwe. Chyba, że Angus jest gejem, a ja nic o tym nie wiem. -zaczęłam się nad tym zastanawiać. Homoseksualizm to coś wbrew naturze i instynktom, a zwierzęta przecież głównie nimi się kierują. Czy możliwe jest więc, że mogą być gejami i lesbijkami?
Uśmiechnęłam się.
-Oczywiście, że to nie to samo. Ale według mnie to kwestia głównie psychiki. To program AI, a nie człowiek, więc rozmawia się z nim inaczej. Ale gdybyś nie wiedział i zaczął z takim rozmawiać na chatcie albo przez telefon, to w życiu byś się nie zorientował. Znaczy, to zależy też od samego programu, bo są różne, zupełnie jak ludzie. Jarvis na przykład ma charakter typowego lokaja. Robi, co mu się karze, raczej nie wybrzydza, choć czasem mu się zdarza, średnio rozmowny, raczej typ doradcy. Dlatego piszę swój własny program AI, który ma być typowo towarzyski. Muszę go tylko w końcu skończyć. I zbudować mu ciało. -wzięłam ze stołu jedno z narzędzi i zaczęłam się nim bawić. Potem do moich nozdrzy dobiegł silny i niezbyt przyjemny zapach alkoholu. Skrzywiłam się nieco.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-31, 10:37

Tak, czasem jednak dobrze jest kupować ciuchy w lumpie i prać je w za wysokiej temperaturze. Gdyby nie to, taki manewr w życiu by się nie udał.
-Kolejny punkt dla Ciebie. -pociągnąłem kolejnego łyka. Spojrzałem na nią trochę krzywo, gdy wciągnęła pół szklanki whiskey jednym duszkiem. Może przynieść Ci ogórka? Kobieto, to nie wódka.
Prychnąłem. Oczywiście, że wolałem w barze, ale tam bym nie popracował. Nie chodzi o hałas, bardziej o zalew gołych cycków. I o to, że pewnie zaraz bym tego laptopa nie miał.
-Przecież i tak każdy jeden wie, że jestem alkoholikiem. Jak na razie ani jeden się na to nie skarżył. Nawet nie wiesz, jak to poprawia relacje z członkami, kiedy wiedzą, że można do mnie spokojnie podejść i zaprosić na drinka. -zaprosić można, co oczywiście nie znaczyło od razu, że się zgodzę. Tak jak teraz. Ale pomiędzy 'zaprosić' a 'wyciągnąć siłą' była ogromna różnica. Po prostu przepaść. Jak stąd do Pekinu.
No i na co się tak wściekasz? Przecież Ty też nie lubisz być odciągana od pracy, jak już się za coś weźmiesz, prawda? W końcu jakoś sam daję sobie z czymś w miarę radę, daj mi si tym cieszyć, do jasnej ciasnej! Zapisałem plik i odpaliłem symulację. Chwilę gapiłem się w ekran śledząc słupki i wykresy, które dawały mi znikome pojęcie, co właściwie się dzieje.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-31, 17:02

Tym razem nie ucieszyła się nawet ze zdobycia kolejnego punktu. No, ale po szklaneczce whiskey, którą swoją drogą wypiła na raz tylko dlatego, że była, pozwoliła jej się odrobinę uspokoić. Odetchnęła raz, drugi, potem nawet trzeci i w sumie była znowu sobą. Wesołą, radosną i kochaną Irisviel.
- Ech, no nic. Nie będę ci przeszkadzać, skoro ten program jest dla ciebie tak ważny Jackie. - Podniosła się z krzesła i skierowała w stronę swojego boxu. Przechodząc zdążyła go lekko poczochrać i uśmiechnąć się do niego delikatnie. Chwilę później była już przy swoim mechu i zaczęła go składać. Tak naprawdę, niewiele jej już zostało. Połączyć wszystkie kończyny i sprawdzić, czy wszystko działa jak należy. Spojrzała na zegarek. Ech, wypadałoby się wyspać. Naprawdę by wypadało. Jednak teraz, kiedy znów zaczęła dłubać w swoim skarbie... Nie, nie ma szans, żeby przerwała. Co jakiś czas spoglądała na Jackiego, uśmiechając się pod nosem. Właściwie, to wystarczy, że napotka jeden błąd i zapewne do niej i tak przyjdzie. Owszem, było jej przykro, że gdy w końcu go gdzieś zaprosiła wolał siedzieć i klepać w klawiaturę. Z drugiej strony, dobrze wiedziała jaki on był. Więc co miała zrobić? Na siłę go gdzieś wyciągnąć? Zapewne nie bawiłby się dobrze, a to nie o to chodziło. Wolala poczekać.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-07-31, 18:04

- Dodałem parę bajerów typu radar, komputerowy system operacyjny sprzed 7 lat, a za ekran robi mi przednia szyba. Z doświadczenia wiem, by nie grać w spaera podczas jazdy - Zaśmiał się. Ale kiedy to robił to był dość młody, jeśli 22 lata to okres młodości - No i ma ekspres do kawy, bo bez niego bym nie przeżył. - Znowu się zaśmiał - I jeszcze wiele rzeczy, ale większości sam zapomniałem bo już nie używam.
Na serio nie pamiętał co wpakował we to auto bo niektóre udoskonalenia mają z 12 lat, a pamięta tylko te które często używa, lub są jako tako nowe. Kiedy stopa została oddzielona dziękował stwórcy, że nie musi w niej nurkować by odłączyć kable. Były akurat na wyciągnięcie ręki, więc szybko je odłączył ówcześnie sprawdzając czy to na pewno te dzięki pomiarowi. Teraz wziął się za wyciąganie kabli z nogi Enneara co było dość pracochłonnym zajęciem:
- No to będzie dziwnie bo mam samca. - Odpowiedział rozbawiony wizją psa geja.
Właśnie wyciągnął ostatni kabel i wielce zadowolony ze swojego zadania podszedł do boksu i przyglądał się Lori:
- Rozumiem... Wiadomo, że to zależy od podejścia danej osoby, za to przypomniało mi się, że samochód mojej siostry ma sztuczną inteligencję. Tylko ten to jest wkurzający. Zaprawdę irytuje mnie to kiedy mówi co masz robić kiedy jedziesz jak nawigacja. Do tego chyba ten kto go stworzył lubił suchary bo często one padają. - Odruchowo przeszły mu ciarki po plecach. Lubił samochody ale tego nie potrafił znieść - Życzę Ci powodzenia w tworzeniu i nie mogę się doczekać by go poznać.
Uśmiechnął się i przez chwile zastanawiał po co tu podszedł. Nagle klepnął się w czoło przypominając sobie:
- Gdzieś tu na biurku powinien leżeć mini robot, mogłabyś go wymacać - Spytał z uśmiechem.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-31, 21:19

-Mhm. -odburknąłem tylko, oparty na dłoniach, wgapiony w ekran. Coś w środku mnie jakby się uśmiechnęło, gdy mnie poczochrała, ale nie wypłynęło na wierzch i zgasło równie szybko jak pet w wodzie. Nawet nie zdążyło się potlić.
Program nadal wykonywał symulacje, odpaliłem więc pocztę, by sprawdzić czy aby nie dostałem jakiegoś zlecenia. Nic. Poza jakimś SPAMem. "Kup nasz rewolucyjny pas do masaży już dziś, a prezencie dostaniesz taczkę ogrodową!" Co to w ogóle jest "rewolucyjny"? Że niby przeprowadzał rewolucje? Coś jak obalenie rządu i tym podobne?
Co się w ogóle działo, zwykle miałem przynajmniej zlecenie tygodniowo, a teraz nic. Pustka. Od miesiąca. Czyżby w mieście skończyli się rabusie, nieuczciwy biznesmani i niewierni małżonkowie? Heh...
Na okno poczty wyskoczyło mi inne, z raportem o błędzie. Zaraz potem pojawiło się kolejne i kolejne, i jeszcze trzy następne. Westchnąłem i zamknąłem komputer. Jednak poczytać o pisani u AI, a rzeczywistym znaniu się na tym to niebo a ziemia.
Odsunąłem się od biurka i odwróciłem przodem do mecha. Chwilę tak trwałem, po chwili wstałem, wspiąłem się do kabiny i zamknąłem w środku. Zapaliłem, włączyłem wentylację, otworzyłem popielarę i puściłem [You must be registered and logged in to see this link.]. Byłem tylko ja i kawałek AC/DC. Żadne dźwięki z zewnątrz nie przedzierały się przez gruby pancerz Doichealla. Może gdyby ktoś zastukał czymś ciężkim. Tylko po Iris bym się tego spodziewał. Tak, na pewno zaraz przyleci, żeby mi zwrócić uwagę na błędy w programie i zaoferować pomoc.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-07-31, 21:34

Tak, to brzmiało jak naprawdę głupi pomysł. Coś z cyklu "Trzymaj moje piwo i patrz na to.".
-No tak, podstawowe potrzeby przetrwania. -zachichotałam. Gdybym w ogóle miała samochód, to musiałby posiadać autopilota. Ale nie czuła potrzeby posiadania środka transportu. Sporo chodziłam dzięki czemu miałam lepszą formę. A co za tym idzie lepsze samopoczucie. Poza tym auto lub motor oznaczałby z grubsza emeryturę Angusa, a był on moim przyjacielem i nie mogłam mu tego zrobić.
-W takim razie muszę z nim pogadać. Nie, żebym miała coś przeciwko homoseksualistą, ale mógł mi coś o tym szczeknąć. -zaśmiałam się. A na wizję o mówiącym Angusie zaczęłam się zastanawiać, czemu właściwie nikt jeszcze nie wynalazł jakiegoś zwierzęcego tłumacza. Na litość, żyliśmy przecież w erze sztucznej inteligencji! To chyba nie aż tak trudne! Chociaż... gdyby nie było, to coś takiego by powstało. Z drugiej jednak strony, ci wszyscy mądrzy naukowcy zazwyczaj są dość ograniczeni umysłowo. W sensie wyobraźni. Może nikomu nie wpadł do głowy taki pomysł.
Moim zdaniem nawigacja była przydatnym wynalazkiem, ale jeśli ktoś bez przerwy instruować Cie jak jeździć... Nigdy nie prowadziłam, ale doskonale pamiętam, jak ojca denerwowały komentarze mamy na temat jego jazdy. "Do jasnej, to ja tu prowadzę! Jak zrobisz prawko, to będziesz sobie jeździć, jak będziesz chciała!" Tata raczej nie krzyczał na mamę, nie żyłam w patologicznej rodzinie. No ale wiadomo, sprzeczki się zdarzają. No i do dziś nie zapomnę dnia, kiedy tata zaznał słodkiej zemsty - mama zrobiła prawko i przez jakiś czas jęczał jej nad uchem jak ona jemu. Przynajmniej dowiedziała się , jak to jest i potem już nigdy ojca nie instruowała.
-Dzięki. -uśmiechnęłam się. -Mam plan skończyć go jak najszybciej. A właściwie ją, ma być płci żeńskiej. To, że Jarvis nie jest zbyt rozmowny to jedno, ale że jest facetem to drugie. Nie wyżalę mu się ze wszystkiego. -no wiecie, takie tam babskie sprawy. Jarvis nigdy nie był w stanie zrozumieć miesiączki i związanych z nią problemów. Okej, nie miał ciała, nie odczuwał fizycznego bólu. I ten nowy też raczej nie będzie. Nie stać mnie na czujniki dotyku. Ale to zawsze inaczej. Pan J. nawet nie zainteresował się tym na tyle, by sprawdzić to w internecie.
-Mhm. -pokiwałam głową i zaczęłam badać stół dłońmi. Delikatnie i powoli przesuwały się po blacie, sprawdzając każdy skrawek. Co chwila na coś natrafiałam, ale nic nie 'wyglądało' jak mini robot.
-O, to chyba to. -wyjęłam coś zza pleców. Leżał za mną. -Ale mogę się mylić. -dodałam po chwili 'oglądając' przedmiot palcami.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-31, 21:39

Iris siedziała i dłubała w swoim skarbeńku całkowicie pochłonięta pracą. Przez pewną chwilę nawet zapomniała spojrzeć, co tam Jackie znowu robi. Po prostu, sterta śrubek i części jej mecha tak ją zajęły, że na Jacka zwróciła uwagę dopiero wtedy, kiedy szedł do swojej maszyny. Cóż, przez dłuższą chwilę próbowała się powstrzymać od pójścia za nim i spytania co się stało. Właściwie, bardzo dobrze wiedziała. Zapewne sobie w czymś nie poradził, ale... No tak, nie przyjdzie z tym do niej, bo jest zbyt dumny. Iris zaśmiała się w duchu, w międzyczasie łącząc ze sobą nogę i tułów jej maszyny. Gdy to zrobiła, nie zdając sobie sprawy z tego, że znowu się upaprała, postanowiła zrobić porządek również z Jackiem. Otrzepała ręce, tyłek i podeszła do stołu otwierając laptopa i sprawdzając gdzie zrobił błędy. To wcale nie tak, że kilka razy podejrzała jego hasło. W C A L E. No, ale tym razem mogła się do czegoś przydać. Podczas gdy on siedział i słuchał muzyki ona poprawiła wszystkie błędy jakie do tej pory znalazła, zapisała i zamknęła laptopa, jak gdyby nigdy nic. Może się nie skapnie, że to ona majstrowała przy programie? Ach, nie ważne.
Zdając sobie sprawę, że Jackie nadal nie wylazł z mecha pokręciła tylko głową, złapała butelkę whiskey, dwie szklanki i ruszyła w stronę maszyny szefa. Wspięła się na odpowiednią wysokość i zapukała do niego w kokpit. Przewidywalna czy nie, taka właśnie była i w sumie, nie obchodziło ją to za bardzo. Chciała tylko spędzić z nim trochę czasu. Czy pragnęła aż tak wiele?

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-31, 22:00

"Saw you in the front row
Moving to the beat
Just movin' and groovin'
Killed me when I saw
The wet patch on your seat
Wasn't Coca Cola"

Z początku pomyliłem stukanie w pancerz z perkusją, dopiero po chwili zdałem sobie sprawę, że ktoś się dobija do kokpitu. Nosz po prostu... Mogłem zrobić odliczanie. A teraz zakład o zlecenie, że to Iris. Nacisnąłem guzik i płyta pancerza odskoczyła i odjechała na boki. Boom! Właśnie teraz powinienem dostać maila ze zleceniem. Ale takie rzeczy się nie dzieją, los nie gra honorowo.
-W czym mogę Pani pomóc? -rzuciłem i dostrzegłem w jej dłoniach mój alkoholowy asortyment. -Czyżby w opróżnieniu tejże butelki? -strzepnąłem popiół i znów włożyłem papierosa do ust. Śmiesznie to by mogło wyglądać przy kilku dodatkowych detalach. Przychodzi do mnie laska z moim alkoholem i proponuje drinka. To by było chyba bardziej bezczelne niż prośba o postawienie, których zebrałem w życiu sporo. Dziwki w barze były bezczelne. Do tego brzydkie... Trzyworkowe. Nie chodziłbym tam, gdyby nie to, że zaprzyjaźniłem się już z barmanem. Spoko był koleś z tego Joego.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-31, 22:19

Stała tak i pukała niecierpliwiąc się z lekka, jednak juz niedługo jej cierpliwość miała zostać nagrodzona. Kokpit został otwarty a z niego wyjrzał Jackie.
- Cóż, myślę, że przydałabym się z tym pomoc. - Jego alkohol? A co, jak być bezczelnym i włamywać mu się na komputer to czemu nie pójść dalej? Weszła do środka, nie przejmując się tym, że jest tam jednak odrobinę za mało miejsca jak na dwie, dorosłe osoby. Wcisnęła mu w rękę butelkę, przystawiła szklanki i jakby czekała na to, aż jej poleje.
- Właściwie, czemu zaszyłeś się tutaj, co? - Mruknęła cicho, prawie mu do ucha. A to wszystko przez to, że właściwie usadowiła mu się na kolanach. Tak, ona, zapewne w przeciwieństwie do niego, była bardzo, ale to bardzo zadowolona. Rozejrzała się po wnętrzu i poklepała maszynę zadowolona.
- Ach, te moje maszyny... - Jakby się... rozczuliła. Oparła łeb o ścianę kokpitu i przymknęła oczy. - Przyjemnie tu, no nie? - Zaśmiała się cicho, będąc bardzo zadowolona ze swojego projektu.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-07-31, 22:37

No tak, gdyby sama obaliła taką butelkę whiskey, to w najlepszym wypadku trzeba by ją było zanieść gdzieś, gdzie mogłaby się zdrzemnąć, w najgorszym wycierać jej rzygi z moich ciuchów i wnętrza kokpitu. Cóż, niby to tylko jeden rodzaj alkoholu, ale nie wiedziałem, czy coś jadła czy może ma pusty żołądek. Poza tym są ludzie, którzy mieszają i nic im nie jest, a są tacy, co po jednym piwie wyplują z siebie Niagarę wymiocin.
-Mppf. -prychnąłem cicho, gdy wtrabaniła mi się na kolana. Może jeszcze zamknę kokpit, co? Trzeba uważać na ten jeden, konkretny guzik, bo nas tu zgniecie. Nogi w pierwszej kolejności. Tak czy siak byłem zmuszony zgasić papierosa. W innym przypadku mogłoby to się skończyć przypadkowym zgaszeniem go na Iris.
Tak, czemu się tutaj zaszyłem? Żeby pobyć sam. Posłuchać muzyki, która wciąż leciała, zapalić i nie przeszkadzać innym. Zwłaszcza Lori, ją chyba najbardziej drażnił dym papierosowy. No ale nic dziwnego z tym jej psim węchem. A wiadomo, fajki otępiają węch. Dziewczyna była już wystarczająco doświadczona przez los, nie chciałem być aż tak chamski i utrudniać jej sprawy jeszcze bardziej.
-Dobicie po porażce tak mnie dobiło, że poczułem nieodparta ochotę postawić mur między sobą a światem zewnętrznym. Czy taka odpowiedź Cię satysfakcjonuje? -rzuciłem, nalewając trunku do szklanek. Tylko do połowy, żeby nie narozlewać. Zakręciłem butelkę i wcisnąłem ją w jakiś kąt. Oczywiście przypadkiem musiałem potrącić guzik odpowiedzialny za zamknięcie kokpitu. W porą się jednak zorientowałem i nacisnąłem go ponownie, co uratowało nas przed śmiercią w maszynie, która de facto miała nas przed nią bronić.
-Tak, te Twoje maszyny... -nie wiedziałem czemu, ale miałem wrażenie, że one mnie rozumieją. Nie zadają pytań, nie obrażają się, jak się je uszkodzi w walce ani za cokolwiek innego. Upiłem łyk bursztynowego płynu.
-Jak zwykle. -poza ograniczoną swobodą ruchów i ogólna ciasnotą w aktualnym momencie. Ogólnie to ślina na język cisnęła mi coś bardziej w stylu "Nie specjalnie", ale uznałem, że ten raz mogę sobie odpuścić.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-07-31, 23:03

Spojrzała na niego z lekkim uśmiechem, gdy dogasił papierosa. Sama nie wiedziała czemu chwilę później znowu głaskała go po głowie. Chyba lubiła jego włosy. Albo po prostu, traktowanie go jak dziecko było dla niej takie zabawne.
- Palenie jest nie zdrowe - Zrobiła smutną minkę przy okazji patrząc jak nalewał trunek do szklanek. Gdy to skończył, wzięła łyk. Mały, bo właściwie to nie chciało jej się pić. Uważała jednak, że jego to zainteresuje bardziej, niż rozmowa.
- Nie powinieneś się tak oddzielać od ludzi Jack. - Mruknęła bardzo cicho, wprost do jego ucha. Tak, by nawet Lori nie mogła tego usłyszeć. Po chwili jednak odsunęła się od niego na tyle, na ile pozwoliła jej ciasnota kokpitu. Na twarzy pojawił się rumieniec, ale szybko odwrócił głowę, by tego nie dostrzegł. Nie chciała, żeby się od niej odgradzał. Ale nie umiała mu tego powiedzieć w prost. O rany, jej życie uczuciowe to totalna porażka. Zawsze o tym wiedziała, jednak dzisiaj zdecydowanie bardziej to sobie uświadomiła. Gdy o mało nie zgniótł ich przez jedno wciśnięcie złego guzika zaśmiała się delikatnie czochrając go po głowie. Chwilę później powróciła jej melancholia. Oparła głowę o ścianę, dłonią przejechała po zimnym metalu, z którego wykonane były części mecha.
- Każdy z nich... jest jak moje dziecko. - Uśmiechnęła się delikatnie. - Dla ciebie to tylko maszyna, dla mnie coś, co udało mi się stworzyć. - Dopiła swoją whiskey i podstawiła szklankę mu pod nos. Tak, to znaczyło: dolej.
- Tego lubię najbardziej. Spędziłam masę czasu, by był taki jaki jest. - Nie powiedziała na głos, jak bardzo starała się, by jego mech był najwspanialszy. Spojrzała na niego i pokręciła głową, ukrywając uśmiech.
- Nie kłam Jack. To, że nie zwracam na to uwagi, nie znaczy, że tego nie widzę. - Uśmiechnęła się z miną, która znaczyła tylko jedno. Rozgryzłam cię. Ha, kolejny punkt dla niej. Czy coś.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-08-01, 14:23

Uśmiechnął się szerzej na podsumowanie jego dodatków "podstawowymi potrzebami przetrwania". Zaczesał włosy do tyłu, co w roboczych rękawicach nie należy do efektownych zadani i do do tego pobrudził sobie włosy smarem. Jednak jak się tak zastanowić to zawsze wychodził pobrudzony z warsztatu budząc zaciekawienie wśród ludzi na parkingu:
- Oj Angus teraz to nie masz jak się wyplątać z tej rozmowy - Zaśmiał się i spojrzał na psiaka.
Pewnie by go pogłaskał, ale w porównaniu do swoich włosów, futra zwierzaka nie chciał pobrudzić. Nagle zorientował się, że ma założone okulary więc je zdjął. Musiał komicznie wyglądać z prawie całą twarzą w smarze, a tylko w okół oczu skóra była czysta.
Z zaciekawieniem słuchał o jej planach i powstrzymał się od głupiego uśmiechu:
- Wiesz... Ja tam wychowałem się między siostrami, więc gdybyś go przycisnęła to by się pewnie jakoś przystosował - Zaśmiał się - A jak chcesz wyżalić się o różnych kobiecych sprawach facetowi, to możesz na mnie liczyć. Zaprawdę jestem wyśmienitym słuchaczem.
Musiał przyznać, że jak był już mały to miał styczność z kobiecym światem i jego problemami. Pamiętał swój pierwszy wypad do sklepu kiedy jego siostry dostały tego samego dnia okres. To było chyba najdziwniejsze doświadczenie w jego życiu kiedy stał przed półką z podpaskami, tamponami i wkładkami i starał sobie przypomnieć czego i z jakiej firmy używa dana siostra. Mina kasjerki w sklepie była bezcenna kiedy z całym wózkiem damskich akcesoriów podszedł do kasy. Później jak był starszy to towarzyszył nawet przy zakupywaniu bielizny. Wtedy nie jeden facet mu zazdrościł, tylko taki mały minus: to były jego siostry.
Przyglądał się jak poszukuje tego o co ją poprosił i uśmiechnął się szerzej kiedy go znalazła. Niezbyt wielki pająkowaty robot wielkości pięści. Głownie go używał kiedy trzeba było coś niezbyt skomplikowanego zrobić w częściach mecha mniej dostępnych. A do przeprowadzenia przewodów przez nogę Enneara nadawał się wyśmienicie:
- Wielkie dzięki. Normalnie bym Ciebie uściskał ale jak pewnie wiadomo jestem już cały brudny - Zaśmiał się i wziął od niej robota.
W dobrym humorze wskoczył na platformę i zajrzał do kabiny pilota by wziąć laptopa. Potem usiadł po turecku i kiedy platforma się obniżała on programował robota.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-08-01, 15:28

Angus tylko się na niego patrzył z wywieszonym jęzorem. Był mądrym psem, ale nie na tyle, by rozumieć ludzką mowę. Kojarzył tylko proste słowa i komendy, typu "siad", "daj głos". No i oczywiście nazwy produktów spożywczych. Chociaż zawsze kupuję to samo, już automatycznie ładował mi do koszyka co trzeba. Szczęśliwie większość rzeczy stała nisko i miał do nich dostęp.
-E, Jarvis jest niereformowalny. Trzeba by go było przeprogramować. A to jest takie... No jakbym mu miała zrobi pranie mózgu. Jest jaki jest, ale nie będę go zmieniała. Może to i program, ale... zawsze miała ludzkie nastawienie do AI. W końcu to też żyjąca istota. -może nie z biologicznego punktu widzenia, ale miały charakter, świadomość i choć ogólnie panuje przekonanie, że nie mają uczuć, to ja uważam inaczej. Pan J. rzeczywiście jest trochę sztywny i taki suchy, ale wiem, że się o mnie martwi i troszczy. Jak taki surowy ojciec. Nieważne, jak by mnie karał i zlewał, tak naprawdę mnie kocha.
Trochę dziwnie to zabrzmiało w jego ustach, ale przytaknęłam z uśmiechem. Jeszcze kilka miesięcy temu mogłabym się wyżalić Mio, ale znalazła sobie chłopaka i nasza przyjaźń trochę na tym jednak ucierpiała.
-W sumie to mogłabym się przebrać. Zamysł był taki, że też pogrzebię przy swoim mechu. -chwilę się zastanawiałam, czy jest sens. W końcu jednak wstałam i ruszyłam do swojego boksu, skąd zabrałam swój kombinezon. Następnie ruszyłam w stronę toalety, gdzie szybko się przebrałam. Ubrania wylądowały na stole obok mojego mecha, a ja sama wróciłam do Ceda.
-Tada! -rzuciłam, rozkładając ramiona w pozie "jestem wspaniała". -Teraz możesz mnie uściskać. -rzuciłam z uśmiechem, chociaż tak naprawdę tego nie oczekiwałam. Nie, że nie chciałam, po prostu nic by się nie stało, gdyby jednak się rozmyślił.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-08-01, 15:48

Przypomniała mi się siostra. Ona też często mnie czochrała. Może dlatego tak tego nie lubiłem? Bo to mi ja przypominało? Przypominało mi, że zginęła przeze mnie? To było tak dawno temu, a miałem wrażenie, jakby minął zaledwie tydzień...
-W dzisiejszych czasach mało co jest zdrowe. A życie grozi śmiercią. Do tego to drugie oszukałem już tyle razy, że fory w postaci papierosów jest grą fair play. -oj, ile to razy otarłem się o śmierć... Seria strzałów w brzuch, wypadek samochodowy, kilka razy potrąciła mnie ciężarówka, albo prawie potrąciła, wybuchy, pościgi... Miafia to najmroczniejszy i najmniej chwalebny rozdział mojego życia, ale w sumie wspominam go dobrze. Broń, auta i dziewczyny. Niedużo brakowało do narkotyków. Chociaż kilka kresek chyba poszło. Nie pamiętam, tyle było imprez... a prawie żadnej nie pamiętam w całości.
-A to dlaczego? Tak chyba będzie lepiej dla ludzi. -''Death bringer", tak mnie wołali przez pewien czas. Teoretycznie nadal by można było, gdybym miał jakieś cholerne zlecenia. Tak dawno nie strzelałem... Jeszcze wyjdę z wprawy. Ktoś kiedyś powiedział, że zawód zabójcy zaczyna się od snajperki, a w miarę doświadczenia podchodzi coraz bliżej celu aż kończy się z samym nożem. Osobiście uważam to za bzdurę. Dobry zabójca wie, czego kiedy użyć i nie będzie się bawił jakimś scyzorykiem, kiedy wygodniej jest strzelić z odległości kilkuset metrów i spokojnie odejść.
-Nawet nie wiesz, jak się mylisz... -rzuciłem tylko, dolewając jej alkoholu. Te maszyny zdecydowanie były dla mnie czymś więcej, niż maszyny. Moment, w którym zabijałem, kiedy za pociągnięciem spustu mała bryłka metalu zagłębiała się w czyjeś ciało... Kiedyś myślałem, że nic nie może się równać z tym uczuciem. Zmieniłem zdanie, kiedy po raz pierwszy wsiadłem do mecha. Ta moc, potęga... Strzelanie i pilotowanie - dwie rzeczy, dzięki którym czułem, że żyję.
-Tak, nadal pamiętam, jak Ci się nie spodobał pomysł napędzania go reaktorem atomowym. -kącik ust znów mi drgnął. Bardzo byłem zadowolony z tego pomysłu. Jak umrę w mechu, to przynajmniej z takim pier*******em jak nikt. W grzybie atomowym... Hueh, prawie jak bohater.
Jej wypowiedź zbyłem tylko milczeniem i wymownym spojrzeniem. Ja nie kłamię, nigdy. O ironio...
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Cedric on 2012-08-01, 15:54

- Rozumiem... W takim razie Jarvis jest jak skarb, w końcu jak się zastanowić to nic nie jest idealne, więc to chyba nawet dobrze - Powiedział rozmyślając nad tym co powiedział.
Rzeczywiście nikogo nie było idealnego i zawsze u kogoś czegoś nam brakuje. Podobnie było z maszynami, programami itp. ale to dodawało im jakiejś takiej swojskości, więc mimo wielkich prób nigdy nie dojdą do ideałów jakie mają w głowie ich stwórcy. Gotów był zaryzykować stwierdzenie, że specjalnie są takie stworzone by ludzie powoli nie wpadali w kompleksy przez idealne urządzenia.
Uśmiechnął się pod nosem jak usłyszał o tym, że może się przebrać jednak nic nie powiedział bo był skupiony na wprowadzaniu komendy, a sprzęt nie był najnowszy, więc musiał się trochę napisać i przy tym nie pomylić. Kiedy w końcu skończył i sprawdził ze dwa razy wcisnął odpowiedni przycisk i mini robocik zaczął się powoli poruszać. Akurat platforma stanęła więc wziął nowo co zmontowane przewody i przyczepił końcami do robota, który po chwili wskoczył do nogi Enneara. Zadowolony patrzył na ekran laptopa czytając wyniki i na jakim etapie jest urządzenie. Właśnie wtedy Lori wróciła i nie mógł się powstrzymać przed chyba najszerszym uśmiechem spośród wszystkich jakie dzisiaj miał. Nie czekał kiedy będzie na ziemi i po prostu zeskoczył z platformy:
- Teraz to nie ma większego problemu! - Zaśmiał się radośnie.
Schylił się i przytulił ją unosząc do góry. Była leciutka więc nie był to w ogóle dla niego problem. Po chwili postawił ją na ziemi wiece zadowolony z siebie.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Laureline on 2012-08-01, 16:28

-Tak, nieidealność jest cechą ludzką. Co czyni AI bardziej jak my. A chyba takie było założenie, prawda? -AI miały być taką zero-jedynkową kopią człowieka, z tego co wiem. Zabawy w boga... Terminator to niby tylko film, ale taka wizja przyszłości wciąż mnie nawiedzała. Albo matrix... Stare dobre kino. Na szczęście było mi dane obejrzeć te filmy, teraz mogę sobie co najwyżej posłuchać. Ciekawe, jak ludzie z tamtej epoki to odbierali. Według tych filmów dzisiaj światem powinny już rządzić maszyny. Ale z drugiej strony czy tak przypadkiem nie jest? Ludzie już nie potrafią przeżyć bez technologii. Telefonów, internetu, telewizji...
Pisnęłam, gdy Ced mnie podniósł, ale po chwili zaczęłam się śmiać. Angus chyba pomyślał, że dzieje mi się krzywda, bo zaczął warczeć.
-Angus, spokój! -przywołałam go do porządku, nim zaczął gryźć. Przez chwilę poczułam się taaaakaaa wysoka. Okej, nie byłam jakimś krasnoludkiem, metr siedemdziesiąt to jeszcze nie karłowatość. Ale to zawsze tak mnie bawiło, stanie gdzieś wysoko. Ta świadomość, że do ziemi dziesiątki metrów, a od upadku trzyma mnie trochę stali, betonu albo czegoś tam innego.
Usiadłam na podłodze po turecku, a mój psiak od razu położył mi swój łeb na nodze, domagając się pieszczot. Zaczęłam go tarmosić za uszami.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-08-01, 22:46

Uśmiechnęła się lekko, lecz z odrobiną smutku. Tak, dobrze wiedziała, że mieli zupełnie inne poglądy na ten temat. Ona sama była właściwie mentalnie dzieckiem. Bardzo naiwnym i uroczym dzieckiem, które nie chciało nawet słyszeć o śmierci. On natomiast spotykał się z nią praktycznie codziennie.
- Mało co jest zdrowe, masz rację. Ale czyja to wina? Nas, ludzi. Gdybyśmy postarali się trochę bardziej, wiele rzeczy mogłoby się zmienić. - Ach, ta jej naiwna i kochana ideologia. Ale Irisviel już taka była. Nikt nigdy nie nauczył jej bycia realistą i takie są tego skutki. Zawsze kierowała się większymi ideałami, które nie zawsze dało się wcielać w życie.
- Masz bardzo mylne wrażenie, że ludzie powinni se od ciebie trzymać z daleka, Jackie. - Powiedziała smutno. - Czemu tak się od nich odgradzasz? - Pochyliła się, by być bliżej niego. - Czemu odsuwasz się nawet ode mnie? - Mruknęła tylko, ledwie dosłyszalnie. Już chwilę później miała nadzieję, że tego nie usłyszał. Często zdarzało jej się powiedzieć za dużo, a potem tego żałować. Tak też było i tym razem.
- Mylę się? - Zapytała zdziwiona popijając trunek. - W czym? - Naprawdę była ciekawa, co jej na to odpowie. Może chociaż raz uda jej się go zrozumieć na tyle, by móc z nim porozmawiać jak równy z równym.
Rozsiadła się wygodniej w kokpicie, bo nogi zaczęły jej drętwieć, a w sumie wypity alkohol już zaczynał na nią działać. Nigdy nie miała zbyt mocniej głowy, ale ponieważ bardzo lubiła pić nigdy się tym nie przejmowała. Nogi przełożyła tak, że właściwie pupą ocierała się o rękę szefa, nie mówiąc o tym, że w sumie było jej wszystko widać.
- Taaaaak... Ty się z tego śmiejesz, a ja się po prostu o ciebie boję. - Mruknęła patrząc gdzieś w bok. - Gdyby coś się stało, nie byłoby co zbierać. Ani z mecha ani z ciebie. - Burknęła cicho, pamiętając tamten dzień gdy się o to kłócili. Popłakała się wtedy ze złości. W sumie, była to jedyna poważna kłótnia w ich znajomości.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Martin on 2012-08-03, 14:33

MG POWAH O:<
Przez maszynownię postanowiło przejść się dwóch, pierwszych lepszych członków ORALu którzy to rozmawiali oczywiście o zajściu w mieście. Tak więc ta parka robiła za tło dla prawdziwych graczy tego forum, pieprząc o tym czego by oni nie zrobili.
- Ta nagroda to musi być coś genialnego. Może pieniądze? - Zagadał jeden.
- To pewno jakiś samochód czy coś... Taką zagadkę to ja bym spokojnie rozwiązał, ale... - Tutaj się lekko przyciął. - ...musiałbym przestań opiekować się moim chorym ojcem. - Rzucił grubawy rudzielec(Jeśli wiecie o kim to, to brawo c:). Żaden z nich nawet nie zwrócił uwagi na to, że obok stoi ich przełożony. Byli zbyt zajęci myśleniem czym może być nagroda za rozwiązanie sprawy.
avatar
Martin
Wieprzokret od reklamy

Liczba postów : 57
Join date : 2012-07-12

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Doicheall on 2012-08-04, 10:36

-Bo ja wiem... teraz to już chyba nie da się inaczej. Gdyby wrócić do dawnych środków produkcji, na przykład warzyw, takich bez sztucznych nawozów, GMO i innych takich, to ludzie by umierali z głodu. -to samo ze sztucznymi hodowlami i całą resztą syfu. Nie da się tego obejść. Albo się przystosujesz, ale wypad do Afryki. Już nawet własny ogródek nie gwarantuje zdrowej żywności...
-Nawet moja siostra przy mnie nie przeżyła. Myślisz, że randomowi ludzie mają szansę? -choć to wspomnienie wciąż było świeże, po tylu latach, to jakoś nie zbierało mi się na płacz, nie łapałem doła, nie ściskało mnie w gardle. No bo co to zmieni? Francesca nie żyje i już, koniec , kropka. Użalanie się nad sobą nic nie zmieni. Nie będę pieprzył, że 'ona by tego nie chciała i tak dalej', bo choć jest była moją siostrą i rzeczywiście wolałaby, żebym się tym nie zamartwiał, to kto wie. Może jest na mnie zła, że ją zabiłem, mimo iż to był wypadek? Może mi nie wybaczyła?
-Bo taki już jestem. Nie przepadam za ludźmi. Niektórzy robią tak wstrętne rzeczy, żeby zarobić, albo zdobyć sławę, że czasami aż się wstydzę, że należę do tego samego gatunku. -Iris co prawda taka nie była, a przynajmniej bym się po niej tego nie spodziewał.
-Nie wiem... -rzuciłem i urwałem. Pociągnąłem kolejny łyk. Może dlatego, że może gdzieś w środku troszeczkę mi na niej jednak zależało, a nie chciałem jej skrzywdzić? Wpakować w drzewo po pijaku czy coś takiego.
-Mechy nie są dla mnie tylko i wyłącznie maszynami. A przynajmniej mój. To jest część mnie, jak ręka czy noga. -dlatego tak naprawdę nie chciałem osiągnąć celu ORALu. Bo to by oznaczało zamknięcie mechów w czeluściach organizacji pod szpitalem. Już nie byłyby potrzebne, już bym nie mógł pilotować. I dlatego nie nadawałem się na szefa. Szef musi być CAŁKOWICIE oddany sprawie, a nie częściowo, bo on chce pilotować mechy.
-Czasem to lepiej, jak nie ma czego włożyć do trumny. A tak... zamiast ciała trafią tam moje prywatne rzeczy. Jeśli to prawda, co mówili Egipcjanie, to one do mnie dołączą w zaświatach. -byłoby fajnie. Wszyscy by siedzieli w garniturach i sukniach, a ja w kombinezonie bojowym. Do tego miałbym przy sobie swoje graty, pistolety, fajki, zapalniczkę. Może flaszkę wódki.
Nie zwróciłem większej uwagi na spacerujących członków, tak samo jak na ich rozmowę. Po co mi jakieś nagrody. A zagadka... pewnie chodziło o coś w necie, jakiś sklep się reklamuje czy inne gówno.
avatar
Doicheall
Pionier

Liczba postów : 25
Join date : 2012-07-30

View user profile

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Administrator on 2012-08-04, 14:05

Irisviel bardzo dobrze zdawała sobie sprawę z tego, że Jackie miał rację. Mimo to, coś wewnątrz niej nie pozwalało jej się z tym wszystkim zgodzić. Pragnęła świata, w którym każdy byłby zdrowy, szczęśliwy i bezpieczny. Właśnie dlatego pomogła stworzyć ORAL i głęboko wierzyła w dobro, jakie według niej miało się dzięki organizacji rozprzestrzenić. Jackie był dla niej kimś, kto do tego wszystkiego doprowadzi. Tak naprawdę, mimo tego iż była jedną z niewielu osób, które sporo o nim wiedziały, tak naprawdę nie wiedziała wszystkiego. Nie znała jego wątpliwości i przemyśleń, przez co nie zdawała sobie sprawy, jak bardzo Jackie chciałby się pozbyć brzmienia szefa. Iris pamiętała bardzo dobrze dzień, w którym wybierali zarząd organizacji. Ona, mimo tego iż miala zdolności przywódcze, jasno dała do zrozumienia, że nie chce być szefem. Miała kilka powodów, o których do tej pory nie powiedziała nikomu. Pierwszy był taki, że nie czuła się na siłach do dowodzenia ludźmi i wysyłaniu ich na pewną śmierć, jak to w wielu przypadkach jest. Poza tym, ona wolała siedzieć w maszynowni i po cichu dłubać w mechach niż być kimś bardzo ważnym. No i przede wszystkim, uważała, że to Jackie powinien być dowódcą. Po prostu, wolała mu służyć niż rozkazywać.
- Czemu od razu mówisz "randomowi"? Jeżeli pozwolisz komuś do siebie dotrzeć, ten ktoś przestanie być "obcym". Stanie się kimś bliższym. - Mruknęła cicho patrząc na ścianę maszynowni ze smutną miną. Dobrze wiedziała, że dotarcie do Jackiego nie było takie łatwe i w sumie miała wrażenie, że nigdy jej się to nie uda. - Każdy człowiek jest inny. Twoja siostra umarła, co nie oznacza, że ktoś inny skończy jak ona Jackie. - Była przekonana, że jeżeli szef się na kogoś otworzy, będzie dużo szczęśliwszy. Bo przecież, jeżeli można na kimś polegać, zawsze liczyć na jego wsparcie od razu jest się weselszym! A przynajmniej tak sądziła Iris. Gdy mówił o wstrętnych występkach ludzi uśmeichnęła się do niego lekko.
- To oczywiste. Ludzie są źli i dobrzy, trzeba umieć trafiać w dobre towarzystwo Jack. Poza tym... ORAL powstał po to, by ukarać ludzi, którzy źle postępują. Nie zapominaj. - Uśmiechnęła się tak uroczo, że większość ludzi w tym momencie złapałoby się za serce. Iris była dobrą osobą. Bardzo naiwną, ale pragnącą przede wszystkim dobra. Do tej pory pamiętała swojego ojca, którego uważała za ucieleśnienie dobroci i to, w jaki sposób skończył. jak wszyscy o nim zapomnieli. Musiała jednak przyznać, że był głupi. Dał się omamić PEPLowi. A przynajmniej takie było jej zdanie. Nie potrafiła dopuścić do siebie myśli, że jej ojciec mógł tworzyć maszyny dla żołnierzy PEPLu, wiedząc czego chcą dokonać. Po prostu nie potrafiła.
- Mógłbyś się przede mną otworzyć Jack. Czyżbym była tego nie godna? - Zapytała zatykając się ostatnim łykiem whiskey i spoglądając gdzieś w bok. Właściwie obawiała się, że usłyszy "tak". Dlatego też, nie chciała mu w tym momencie patrzeć w oczy.
Na całe szczęście, atmosfera się poprawiła, gdy powrócili do rozmowy o mechach. Uśmiechnęła się radośnie i poklepała jego maszynę.
- Cieszę się Jack. Dlatego masz o niego dbać! - Sama dbałą o jego mecha lepiej nawet niż o ten zaczątek swojego własnego. Uważała, że szef powinien mieć najwspanialszą maszynę na świecie. No, a poza tym, dbając o mecha czuła się tak, jakby dbała o jego właściciela. A ponieważ on nie za bardzo ją do siebie dopuszczał, był to jedyny sposób, by mogła poczuć się mu potrzebna. Kolejne jednak słowa sprawiły, że uśmiech szybko zniknął z jej twarzy.
- Nie miałabym się nawet jak z tobą pożegnać. - Burknęła cicho. Po chwili jednak westchnęła i postawiła szklankę na podłodze mecha. - Obiecaj mi coś Jackie. - Mruknęła mu cicho do ucha. Tak, klika szklaneczek whiskey i Irisviel przestała być taka ogarnięta. A do stanu trzeźwości było jej już daleko.
I wtedy właśnie usłyszała przechodzących członków organizacji. Jakaś nagroda? Nie, to w sumie nie za bardzo ją obchodziło. Ale co tam się stało? Wyjrzała na chwilę z mecha, by móc lepiej słuchać mężczyzn. Zagadka? Nie, w sumie nie interesowało ją to jakoś szczególnie. Zwłaszcza w tym momencie, kiedy sobie siedziała na kolanach Jackiego. To przecież nie zdarza się codziennie! Mimo to, coś ją tknęło.
- Paaaanowieeee! - Krzyknęła machając do nich. Tak, tak, Irisviel była nie trzeźwa. Jak najbardziej. - O co chodzi z tą zagadką? - Uśmiechnęła się do nich najbardziej radośnie, jak tylko potrafiła. Zawsze w końcu była miła dla swoich ludzi, o.

_________________
[You must be registered and logged in to see this image.]
[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]||[You must be registered and logged in to see this link.]
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Maszynownia.

Post  Sponsored content


Sponsored content


Back to top Go down

Page 2 of 3 Previous  1, 2, 3  Next

View previous topic View next topic Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum