Tajemnicze ruiny.

Page 1 of 2 1, 2  Next

View previous topic View next topic Go down

Tajemnicze ruiny.

Post  Administrator on 2012-07-27, 13:44

Odkryte niedawno, znajdujące się daleeeeeko na pustyni ruiny. Posiadają masę korytarzy prowadzących pod ziemię. Co jakiś czas można spotkać jakiś napis, wszystko jednak w starodawnym systemie zapisu, potocznie nazwanym cyrylicą.
______________________________________________________

EVENT PIERWSZY

Dobra, ponieważ dzisiaj mnie nie będzie... Posta eventowego macie trochę wcześniej niż miał się pojawić. Zacznijmy od tego, że kolejny odpis dostaniecie jak odpiszą wszyscy, którzy się zapisali, bądź po upływie 24 godzin od tego posta. Jeżeli ktoś się nie zapisał - ma ostatnią szansę by wziąć udział w evencie. Wystarczy wcisnąć się do kolejki przed moim kolejnym postem jako MG. Ponad to, dobrze by było, gdybyście pisali w kolejce, nie musiałabym się zastanawiać czy ktoś odpisze, czy nie. Na odpis macie średnio 24 godziny (od czasu mojego ostatniego posta), chyba, że coś innego komuś wyskoczy, ale wtedy należy dać mi znać. A więc... Powodzenia!

Pustynia, gorąco, praktycznie czterdzieści stopni celsjusza. O deszczu i wietrze można pomarzyć. Wokół tylko piasek i piasek i... piasek. No i przede wszystkim ruiny starego hangaru. W okolicy nie ma nikogo, zapewne wszyscy wystraszyli się tajemniczego potwora, który zaatakował zwiadowców i teraz prawdopodobnie podąża w kierunku metropolii. Część członków PEPLu została już wysłana w to miejsce, by zbadać je najlepiej jak się da. Nie zmienia to faktu, że mają przed sobą długą drogę i zanim tu dotrą może minąć parę godzin, a nawet dni.

Musicie opisać jakim cudem znaleźliście się w okolicach hangaru.

_________________
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Faith on 2012-07-27, 14:06

-Yarre, Yarre...co tu się może dziać? O co im chodziło z tym "Nagłym Stanem Alarmowym"?

Myślał Faith. Wreszcie mógł wrócić do tego co lubi - pilotowanie Seth'a. Choć zadanie nie było...porywające. Dostał wezwanie. Coś buszowało po tym terenie, idąc prosto na Eridan City. Coś co konkretnie i rzeczowo przełożeni nazwali...Coś. Nikt nie wiedział co to jest, a skoro nie wiadomo z czym się walczy, to wysyła się Faith'a. Teren sprzyjał umiejętnościom pilota i maszyny. Seth potrafił zlać się z otoczeniem, oraz ukryć wszelkie sygnały termiczne które mogłyby go zdradzić. Odpowiednio przygotowane stawy i szkielet Enneara eliminowały z kolei dźwięki. Był niewidoczny, niesłyszalny...oczywiście, szybkość i niewidzialność kosztowały go utratę siły i walka w krótkim dystansie nie jest jego domeną, ale nie po to go tu wysłano. Jego zdolności sprawiały że był zwiadowcą idealnym. I takie też były jego polecenia. "Sprawdź, zbadaj, zdaj raport". Faith pluł sobie dalej w brodę że się tego podjął. Nie znosił słuchać czyichś rozkazów. Kochał miasto. Racja. Był pilotem ORALu. Racja. Robił to, ponieważ chciał pomóc miastu i tym którzy tam mieszkają. Ale rzadko kiedy był typowym chłopcem na posyłki, tak jak większość pilotów. Gdyby nie fakt że dawno nie siedział za sterami Seth'a, pewnie by odmówił, czekając aż "Coś" zostanie zdefiniowane. A potem zapewne zneutralizowane przez PEPL.

-Jak myślisz mały, po co my mamy tego czegoś szukać, skoro PEPL zdmuchnie to z powierzchni ziemi, czymkolwiek to jest?

Pytanie skierowane było do Enneara. Szansa że odpowie raczej nie istniała, ale Faith traktował go jak żywego. Jak swojego partnera. Pustynia jak pustynia - dużo gorącego piasku i nic więcej.

-Dobrze chociaż że efekt ruchu też jest niewidoczny. Powietrze tu jest zbyt gorące, piasek ciągle sam się rusza, ślady Seth'a nie będą widoczne w trakcie ruchu a zaraz po tym jak się przemieści, piasek je zasypie. Tak, dobrze chociaż że teren mi sprzyja. Sprawdzę co to jest, i wracam. Ja mam tylko sprawdzić co to jest, potem zdać raport i reszta to nie moja brożka.

Pomyślał spokojnie, zmierzając powoli przed siebie. Miał rację, ruchy powietrza i piasku nie zdradzały jego obecności i chwała im za to. Nie miał zamiaru walczyć, rekonesans i do bazy. Kiedy zobaczył hangar o którym mówili przełożeni, zatrzymał się - nieruchomy Seth jest nie do wykrycia. A tam są jednostki PEPL. Enneary nie są do końca legalne i są tolerowane przez PEPL, dopóki nie wchodzą im w drogę. Mógł stąd spokojnie obserwować to co się dzieje a przy okazji nie zostać wykrytym w żaden sposób. Walka nie wchodziła w grę - tam gdzie są jednostki naziemne PEPL, są też Gunnery. A z nimi nie miał ani ochoty ani planów walczyć. Przy okazji chłopak przygotował skanery na wyszukiwanie śladów niezdefiniowanych w bazie danych. Skoro to coś się porusza, to być może są jeszcze jakieś ślady - choć jak na złość, ruchy piasku które pozwalają Seth'owi pozostać niezauważonym, mogły to samo zrobić dla tego czegoś. Wszelkie ślady ruchy mogły już zostać zasypane. Ale nie zaszkodzi sprawdzić, prawda?
avatar
Faith
Proletariusz

Liczba postów : 86
Join date : 2012-07-17

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Cedric on 2012-07-27, 15:13

Uwaga w tym poście znajduje się także to jak pojawiła się Asu (uzgodnione między userami)

Czemu akurat Cedric został proszony o pojechanie i zobaczenie o co chodzi? Sam nie wiedział , jednak był poinformowany, że jeden z pilotów ORALu został tam wysłany. Więc uważał, że ma być zapleczem technicznym i w razie mniejszej awarii czy jakoś tak. Oczywiście jako mechanik mógł liczyć na znalezienie ciekawych maszyn, danych czy co tam jeszcze jest, więc nawet mu to pasowało. Dlatego bez większego marudzenia (jakby w ogóle kiedyś marudził) wsiadł do samochodu i już miał uruchomić silnik kiedy zadzwonił telefon. Na wyświetlaczu pojawił się napis "Violetta" więc nawet nie ważył się jej ignorować. Rzadko kiedy do niego dzwoniła, więc musiało to być coś ważnego. Okazało się, że Króliczek miał dzisiaj wyjątkowo wolne i chciała mu wynagrodzić to, że ostatnim razem go spławiła i przy okazji chciała go poprosić o pomoc przy przestawianiu mebli. To było raczej wiadome, że czegoś od niego chciała lecz musiał jej odmówić, że ma robotę z pracy. Nie wiedział jakim cudem Asu chciała jechać z nim lecz się nie sprzeciwiał. Pojechał pod jej wieżowiec i jak zobaczył ją wypchaną torbą i koszykiem z jedzeniem musiał przyznać, że w ogóle się nie przygotował na tak długa jazdę.
Poruszanie się samochodem po pustyni to coś wspaniałego. Nie musiał się teraz martwić, że jakiś pieszy wyskoczy mu pod maskę więc rozwinął największą prędkość jaką to cudo potrafiło wyciągnąć. A autko nie było byle jakie bo idealnie na takie warunki - Samochód terenowy z małymi dodatkami typu skaner terenu. Mimo tego wszystkiego Violetta strasznie marudziła, że szybko jedzie, ale mu to nie przeszkadzało. W końcu zobaczył na linii horyzontu hangar i uśmiechnął się szerzej. Zaciekawiło go także czy pilot już dotarł na miejsce bo w końcu nie było nic między nimi uzgadniane. Już miał przyspieszyć kiedy oberwał czymś w nos. To była jego torba z przyrządami mierniczymi i narzędziami, którą musiał ale to musiał wziąć. A za to, że nią oberwał była odpowiedzialna Asu, która nagle zastanowiła się tylną kanapą. Z uśmiechem westchnął i położył torbę na kolanach i dojechał w miarę blisko hangaru. Zostawił włączony silnik i zaczął się zastanawiać z kim musi współpracować i jak wytłumaczyć to, że zabrał ze sobą cywila. Zresztą ten cywil może być przydatny bo też się zna na tym co sam Cedric. Tylko, że w praktyce.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Asu on 2012-07-27, 15:15

Co za piękny dzień, a jest jeszcze piękniejszy kiedy dostaje się telefon z pracy, że ma się wolne. Tak musiała udać, że ten poranek należał do jednych z najlepszych jakie do tej pory miała. Tylko co taka pracoholiczka jak ona może robić jak nie pracować. Siedziała na krześle przy blacie kuchennym i zastanawiała się pijąc sok marchewkowy, który przed chwilą zrobiła. Patrzyła tak na swoje meble i naszło ją, że przydałoby się zmienić ich ułożenie. No ale sama ich nie da rady przestawić i wtedy znalazła rozwiązanie. Chwyciła telefon i zadzwoniła do Cedric’a. On zawsze był skory do pomocy, a jako przykrywkę wykorzysta fakt, że ostatnio nie miała czasu na spotkanie z nim. Jakim było zaskoczeniem kiedy odmówił mówiąc o pracy. Chyba jako jedyna z jego normalnych znajomych wiedziała czym się zajmuje więc po chwili namysłu poprosiła by ją ze sobą zabrał. W końcu przestawianie mebli nie jest tak konieczne, a czas może spożytkować będąc pierwszy raz za miastem i zobaczyć jak pracuje Cedric, bo w końcu zajmuje się tym samym co jej ojciec. A ciekawość do tego zawsze w niej była.
Oczywiście zaraz zaczęła się przygotowywać na ten wyjazd i spakowała bardzo dużo wody to torebki (w której były oczywiście marchewki), na wszelki wypadek wrzuciła jeszcze parę magazynków. No i znając lekkie podejście do życia Cedric’a na szybko przygotowała jakiś posiłek. Jak to zazwyczaj bywa kiedy rudzielec po nią przyjeżdża to mało co nie zeszła na zawał widząc rozpędzone auto. Przez chwilę pomyślała, że chyba zwariowała ale kiedy usiadła w „bezpiecznym” aucie jakoś się uspokoiła. Możliwe, że przez tą radość tryskającą z mężczyzny. Kiedyś myślała, że Cedric szarżuje po mieście, jednak kiedy wyjechali na pustynię zmieniła zdanie. Myślała, że stanie się jednością z fotelem kiedy on przyspieszał i z dziecięcą radością jechał po wydmach i tym podobnych. By się jakoś uspokoić jadła marchewki jednak po jakimś czasie bała się, że je zwróci. Więc by się czymś zacząć zaczęła marudzić na jego styl jazdy, na wygląd samochodu, na te pikające coś co wiadome było, że jest radarem. Pod koniec kiedy było widać te ruiny na horyzoncie jej skończyły się tematy do narzekania, więc poluzowała pas (bo za nic na świecie nie miała zamiaru go odpiąć) i zaczęła grzebać na tylnych siedzeniach. No był tam jej kosz z jedzeniem ale ta cholerna torba ją denerwowała, więc rzuciła ją do rudego. W końcu nie mieli gdzie przywalić gdyby stracił panowanie nad kierownicą. Jak wreszcie znaleźli się na miejscu wyskoczył z samochodu ciesząc się, że dotyka ziemi. Tylko upał był straszny więc grzebiąc w torbie wyciągnęła kapelusz i okulary. Była przygotowana dzisiaj chyba na wszystko. W końcu wiedząc jakie są upały na pustynie założyła krótkie szorty i top na którym miała zwiewną białą koszulę. Buty miała wysokie bo nie miała zamiaru parzyć stóp piaskiem.
avatar
Asu
Proletariusz

Liczba postów : 89
Join date : 2012-07-14
Age : 23

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Martin on 2012-07-28, 20:32

No cóż... Wszyscy wyżej dostali czy to rozkaz czy dowalili się jako obserwator do tego ważnego zadania (Asu, widzę cię C:) jakim było sprawdzenie tych ruin. Zupełnie inaczej było w przypadku Martina. Kaiser kazał mu zwołać grupę i pod wodzą jakiegoś kapitana wysłać ją, co młodemu generałowi... krótko mówiąc - nie podpasowało. Wiedział że może zginąć, mimo to chciał sprawdzić to sam. Co tam jest. Jaka historia wiąże się z tym hangarem. Chciał to odkryć sam. Nie wiedział nawet dlaczego, tak po prostu. Normalnie wykonałby rozkaz, lekko go modyfikując najwyżej. W tym wypadku było zupełnie inaczej. Aby sprawiać jakiekolwiek pozory wziął kilku, pierwszych z brzegu żołnierzy. Nie obchodziło go kim oni będą. I tak zamierzał ich zostawić. Zamierzało mu na zabraniu tylko jednej osoby - Bezimiennej. Nic w tym dziwnego. Była w końcu mechanikiem, jakby co to mogła naprawić maszynę Lawrenca. No i cóż... skoro tak to musiał ją odwiedzić. Nie szukał jej, po prostu gdy tylko ją spostrzegł, w dłonie wiecznie uśmechniętej kobiety wsadzona została mała, zgnieciona w kulkę kartka. Wypisane na niej było, że Martin musi sprawdzić co się dzieje w ruinach a Bezimienna byłaby idealna jako towarzyszka do tego zadania. Dopisał jeszcze, że jak chcę z nim wyruszyć to z samego rana ma zaczekać na niego pod jego mechem. Musiał jeszcze zrobić jedną, bardzo ważną rzecz. Wtajemniczyć tych trzech kretynów ktorych postanowił wziąć ze sobą! Co tam miał im powiedzieć? No, tyle żeby przygotowali dla siebie duże zapasy i sprawdzili mechy. W końcu lepiej żeby nie poumierali z jakichś błachych powodów?
Tak wyglądały przygotowania do tego dnia. W końcu jednak zaczęła się podróż... prawie. Martin zapomniał przygotować jednej, ważnej rzeczy. Mianowicie, Bezimienna nie ma swojego Arrena! No niby mogła wziąć jakiegolowiek, ale więcej mechów to będzie większy problem z jakimkolwiek ukryciem ich... w końcu niewiadomo co będzie chciał zrobić PEPL wynaturzeniom z ANALu. Kabina Anioła była jednoosobowa. No cóż, jak mus to mus. Martin wziął Bezimienną na kolana. Wyruszyli. To wcale nie było tak, że raptem kilka minut po tym jak wylecieli, niebieskowłosy kazał zawrócić niższym rangą żołnierzom podając jakiś wyjęty z dupy powód... i jakimś cudem udało mu się! Im nowsi, tym głupszy są goście z ANALu. Naprawdę, ciągle trzeba ich rozdzielać bo zaczną napierdalać się w maszynach, czy też złożyć kondolencje rodzinie, bo taki mózg z mlekiem pod nosem chciał udawać kogoś z dużą kuśką. Co mu po tym że pokazał jakie ma jaja jak i tak stracił głowę? A z resztą. Lecieli jeszcze jakiś czas, lecz w końcu dotarli na miejsce. I co ciekawe, już się tam zlecieli! Cholera ich. Z pewnością ujrzeli Anxo da Morte na niebie, ciężko go przeoczyć. Martin uznał, że jeszcze nie zaatakuje ich, choć miał straszną ochotę to zrobić. Jeśli był tam jakiś doświadczony żołnierz to mógł wiedzieć do kogo należał ten wielki, czarny robot. Arren przybrał pozycję idealną do odskoczenia w tył jakby co. Nie wiadomo co strzeli takim do głowy. Jak on chciał ich zabić... coś go jednak powstrzymywało. Może potrafił zachować zimną krew, ale hangar, a raczej coś w nim go niepokoiło. Nie wiedział co, ale był pewien, że może być z tym spory problem.
Miał kłopot z tym co zrobić, jednak w końcu z jakiegoś ukryte we wnętrzu głośnika wydobył się męski głos. Należał on oczywiście do niebieskowłosego generała.
- Kim jesteście. - Rzucił po czym zaczął myśleć co dalej. Otarł pot z czoła i powiedział swojej towarzyszce. - Nie ufam im, pewnie będą chcieli nas rozstrzelać jak wyjdziemy. - To było... dużo jak na tego osobnika. Z jego usta wydobyło się zdanie! Zdanie złożone! Chyba sam nie wierzył, że mu się to udało. Wpatrywał się w samochód. To było... żałosne. Wysłać tak mało? No dobrze, najpewniej już wielu z nich zeszło, szykuje pułapkę... cokolwiek...
avatar
Martin
Wieprzokret od reklamy

Liczba postów : 57
Join date : 2012-07-12

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  admin2 on 2012-07-28, 23:11

Skąd wzięła się tu Bezimienna? Cóż, sprawa dość skomplikowana. Ogólnie rzecz biorąc, mechaników takich jak ona na takowe misje brać się nie powinno. Argumentem w tej sprawie był z pewnością fakt, iż jej głównym zadaniem w ANALu było projektowanie nowych Arrenów. Wykonując swoją powinność, w jednym z podziemnych korytarzy zastała Martina. Cóż, nigdy nie ukrywała, że miała to tego generała dość mieszane uczucia. Jego nadęta postawa sprawiała, że często się przy nim irytowała, jednak jakaś jego część (i nie był to wcale wygląd Simona z Tengena, oj nie) ją do niego ciągnęła. Wymięta kartka w dłoni. Naprawdę miała towarzyszyć komuś w takiej wyprawie? Z jakiegoś nieznanego powodu czuła się z tym nieswojo, chociaż jej wyraz twarzy raczej tego nie wskazywał - uśmiechnęła się do niego serdecznie, kiedy ją mijał. Czy w takim razie powinna się do tego jakoś szczególnie przygotować? Przez jej głowę przeleciało nawet, jaką bieliznę powinna założyć, chociaż sama nie była pewna, jakie miałoby to znaczenie dla całej wyprawy. Może to, że gdyby włączył klimatyzację w swoim mechu, to nie wstydziłaby się, gdyby podwiało jej spódnicę? No tak, bo po co zakładać spodnie. W każdym razie, postanowiła na miejsce spotkania się udać. Odrobinę się całego wydarzenia obawiała. Nie codziennie odkrywali nieznanego pochodzenia bunkry na środku pustkowia, tak? Być może nigdy o tym nie wspominała, ale zawsze bała się ataku istot pozaziemskich, ot co.
- Dobry dzień. - przywitała się, uprzejmie przy tym kłaniając. Tak, czasami traktowała stojącego przed nią osobnika za ciotę, co nie zmieniało faktu, że wciąż był te kilka rang nad nią. Cóż, siedzenie na jego kolanach nie było czymś, co mogła uznać za komfortowe, jednak uznała, że narzekanie w takiej chwili byłoby po prostu niestosowne, a w połączeniu z jej uśmiechem, mogłoby zostać przez niego źle odebrane. Starała się nawet być odrobinę skulona, żeby nie ograniczać mu ruchów, chociaż jej wzrost niczego mu raczej nie utrudniał. Ta wiedziała jednak swoje, ot co! Kiedy wylądował obok grupy ludzi i jakiegoś półczłowieka, odrobinę się zirytowała.
- Jakie to było rozsądne, towarzyszu. To działanie z ukrycia... Teraz na pewno uda ci się zbadać ten teren. - powiedziała wywracając oczami, chociaż z jego perspektywy mogło to zabrzmieć, jakby naprawdę go chwaliła. Niesamowicie chciała podrapać się po wewnętrznej stronie uda, jednak znajdowało się tam dość strategiczne miejsce Martina, więc darowała sobie jakiekolwiek ruchy.

_________________

W-Who the hell.. do you think
I AM.....?
avatar
admin2
Grafik Forum

Liczba postów : 23
Join date : 2012-07-12

View user profile http://osu.ppy.sh/u/1287351

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Administrator on 2012-07-29, 10:10

Dobra, nie ma co dłużej czekać na innych. Ci, którzy nie zdążyli napisać posta przed tym moim wpisem... NIE BIORĄ UDZIAŁU W EVENCIE.
Dodatkowo, takie małe sprostowanie do tego, co napisał Faith. Nigdzie nie było, żeby na miejscu były jednostki PEPLu. Oni są w drodze.

Faith siedział ukryty odrobinę dalej niż reszta, bo z nie wiadomo jakiego powodu przystanął i zaczął przyglądać się hangarowi. Włączył sobie te wszystkie przyrządy i urządzenia, lecz ku swojemu zdziwieniu... Nie wykrył niczego. Poza przebiegającą przez ekran jedną kuleczką, która według piszczącego urządzenia kierowała się do Eridan City. Czyżby odkrył coś nowe-... A nie. To na sto procent było tym czymś, co zagrażało miastu. Z takiej odległości Faith nie jest w stanie sprawdzić obszaru hangaru, ale jedno trzeba było przyznać. Uniknął elementu zaskoczenia i przede wszystkim... Nie trafił w pole najbardziej zagrożone atakami nowo przybyłych. Siedząc na uboczu, nie dostrzeżony przez nikogo z późniejszych przybyszów, sam mógł obserwować wszystko wokół.
Co do Cedrica i Asu. Dosyć interesująca parka, nie bojąc się niczego wjechała otwarcie, (prawie)zwykłym samochodem terenowym tuż pod wejście do hangaru. Widoczni przez wszystkich, z wszelkimi przyrządami do pomiarów i szukania. Z daleka widzieli lecącego Arrena, dlatego też mieli chwilę na reakcję. Nie dostatecznie dużą jednak, by zdążyć się gdzieś ukryć. Martin i Bezimienna mogli ich dostrzec również z daleka, a generał nawet się do nich odezwał!


Kolejka: Faith, Cedric, Asu, Martin i Bezimienna. Z czasem może się coś w tym zmienić, ale o wszystkim będę was informować.

_________________
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Faith on 2012-07-29, 11:29

"lecz ku swojemu zdziwieniu" -.-
"Wszelkie ślady ruchy mogły już zostać zasypane. Ale nie zaszkodzi sprawdzić, prawda?" <-- Ty, ja na serio się zastanawiam czy nie dopadła cię jakaś choroba? D: Czytaj ty moje posty dokładniej, cio? :3

A ze swojej strony przepraszam także za niedoczytanie twojego posta Sad


@edit: Przeczytałam uważnie. Czy napisałam gdzieś, że to było bezsensowne i w ogóle Faith to idiota? Nie. Więc z łaski swojej, zawrzyj mordkę James. I nie pouczaj mnie o czytaniu postów innych xD

---------------------------------------------------------------------------------------------

-Do przewidzenia...Co powiesz, mały, idziemy sprawdzić co to czy...

Kolejne średnio sensowne pytanie do Enneara zostało przerwane przez głos. Głos który najwidoczniej zwrócony był do dwójki przy hangarze. Ale skąd...Po chwili Faith dojrzał nadlatującego mecha. Sądząc po wyglądzie, to wynaturzeni. Nikt nie buduje takich szpetnych maszyn. Trzeba zapamiętać żeby podziękować Iris po powrocie. Wygląd Seth'a jest naprawdę mega, napracowała się dziewczyna.

-Cóż, to nam zmienia chyba nieco plany. Albo zostawimy tą dwójkę na pastwę wynaturzeń, albo poczekamy, albo zrobimy coś już teraz. Za opcję A szefostwo dałoby by mi w łeb. Opcja C też odpada, bo wdawanie się w otwartą walkę z Annearem jest głupotą. Opcja B...no ostatecznie możemy chwilę zaczekać.

Zakończył swój wykład do Enneara, spoglądając przy okazji na "kulkę" zmierzającą do miasta i sprawdzając jak daleko jest jeszcze od metropolii. Przy okazji delikatnie i powoli sięgnął dłonią mecha za plecy. Brak broni przymocowanej na stałe do Seth'a, która tylko spowalniałaby go, rekompensuje sobie możliwością użycia broni dla niego przystosowanej (jak w opisie mecha w KP). Karabin który zabrał ze sobą ma ok 3 metrów długości, a jego moc jest wystarczająca żeby zdmuchnąć hangar z powierzchni ziemi. Do zniszczenia, lub chociażby uszkodzenia Anneara na tyle aby wykluczyć go z walki potrzebowałby kilku celnych trafień. Sądząc po jego budowie, to nawet bezpośrednie trafienie w kabinę pilota - gdziekolwiek ona jest - niewiele by dało, ze względu na opancerzenie. Ale w razie czego będzie mógł strzelić i odwrócić jego uwagę od ludzi przy hangarze. Chwała umiejętnościom maskującym Seth'a - bez nich prawdopodobnie już by go tu nie było.
avatar
Faith
Proletariusz

Liczba postów : 86
Join date : 2012-07-17

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Cedric on 2012-07-29, 14:42

Spojrzał jak dziewczyna wyskoczyła z samochodu i powstrzymał się od rzucenia komentarza typu "lepiej zostań w aucie" bo pewnie zrobiłaby na odwrót. Miał sięgnąć po komunikator do torby kiedy pojawił się na niebie pojawił się Arren. Od razu rozpoznał maszynę i westchnął, przecież można by się spodziewać, że Wynaturzenia się tu zlecą. Spojrzał na Asu i ruchem ręki pokazał jej by się nie oddalała na krok od pojazdu, a sam wyszedł i oparł się o dach swojego kochanego autka i przybrał swoją jak najbardziej wyluzowaną minę. Jeśli chodzi o wyluzowanie i przesadny optymizm to nie miał sobie równych, więc nawet nie musiał się przy tym wysilać. Spojrzał do góry i otwartą rękę przyłożył do czoła by nie oślepnąć od tego słońca:
- Nie rozumiem tego pytania... - Krzyknął uśmiechając się - To chyba jest wiadome, że amatorami, którzy lubują się w zagadkach.
Powiedział to co pierwsze przyszło mu na myśl, a w połowie to może była prawda. W Końcu Asu na pewno jest jakby amatorem tylko niekoniecznie lubuje w zagadkach. Uśmiechnął się do króliczej panny bo czas rozpocząć przedstawienie:
- Kochanie, podasz mi wodę?
Uważał, że jako para mogli być bardziej wiarygodni. Bo na serio, czy ktoś taki beztroski jak on i ktoś z króliczymi genami jak ona mogli być groźni? Każdy wie, że Zwierzoludzie boją się wynaturzeń i ogólnie lubią żyć między sobą, więc raczej Violetta mogła być uważana za bezbronną. Teraz musiał przyznać, że zabranie jej ze sobą może mieć więcej korzyści, niż na początku myślał.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Asu on 2012-07-29, 15:09

Może ona nie zauważyła na niebie Arrena, ale powiedzmy, że usłyszała. Bo słuch ma o wiele lepszy niż ten zakichany wzrok. Do tego Cedric wyraźnie dawał jej znać by trzymała się blisko auta. Miała wielką ochotę pokazać mu środkowy palec by jej nie rozkazywał, bo w końcu nie jest jakimś małym dzieckiem by się nie domyślić co trzeba robić. Do tego instynkt samozachowawczy na pewno miała lepszy od Cedric'a. Ten idiota uśmiechał się nie ważne przy jakiej okazji. Z obojętną miną podeszła do drzwi pojazdu i się na nich uwiesiła. Gdyby nie kapelusz to by wyprostowała uszy, co był dla niej odruchem przy każdym nowym dźwięku. Jednak z przeczucia zdjęła go z czego uszy musiały być na pewno zadowolone. Przynajmniej dzięki okularom nie było widać jej znudzonego wzroku gadką mężczyzny. Nie wiedziała skąd wziął pomysł o amatorach - poszukiwaczach przygód; ale musiała przyznać, że to nawet dobra wymówka. No i wtedy ten cholerny rudzielec się uśmiechnął, a to był jeden z tych uśmiechów, które dla niej zazwyczaj znaczyły coś niemiłego. Prawie zdębiała słysząc jak ten się do niej zwraca. W normalnych warunkach rzuciłaby w niego pierwszą lepszą rzeczą by uciszyć go na wieki, ewentualnie ta butelką wody. No ale to nie są normalne warunki bo przecież było zagrożenie ze strony Arrena, a przynajmniej podejrzewała, że to Arren bo nie różnił się od schematów Enneara, chyba że to jest maszyna PEPLu. Wiadome jej przynajmniej było iż nie jest to nikt z ORALu:
- Ależ oczywiście - Odpowiedziała wymuszając uśmiech i zanurzając się w czeluściach samochodu.
Kiedy grzebała w torbie zaczęła pod nosem przeklinać na Cedric'a i wszystko co jest z nim związane. Wyciągnęła tą cholerną butelkę wody i wychylając się z pojazdu rzuciła mu.
avatar
Asu
Proletariusz

Liczba postów : 89
Join date : 2012-07-14
Age : 23

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Martin on 2012-07-29, 20:30

Ciągle wpatrywał się w samochód czy aby ta dwójka niczego robi. Starał się jednocześnie nasłuchiwać czy aby nic nie leci w tę stronę. Na słowa Bezimiennej odpowiedział z lekkim podirytowaniem.
- Moja maszyna służy do siania zniszczenia. Pewnie już gdy lecieliśmy to ją usłyszeli. - Ciągle miał na oku człowieka i jego towarzyszkę która to okazała się nikim innym jak zwierzoczłekiem! Czyli że Martin miał tutaj jakaś pana co chyba coś wciągał i króliczka? To było... ciekawe. Mruknął pod nosem gdy usłyszał odpowiedź Cedrica. Czy on robił sobie z niego jaja?
- Nie wierzę ci. - Rzucił niebieskowłosy generał i zaczął wpatrywać się w różowowłosą. Patrzył się... patrzył. I podszedł do samochodu. Wpatrywał się przez kilka chwil w dach i... stopa mecha zgniotła miejsce gdzie powinny być przednie siedzenia. W końcu niewiadomo co ludzie mogli sobie wymyślić. Czarna maszyna wycofała się wtedy tych kilka olbrzymich kroków. Robot przykucnął i wydobył się z niego znów głos Martina.
- Może i mam paranoję ale nie pozwolę wam stąd uciec lub... wezwać posiłki. - I po chwili konsterującej ciszy rzekł do Bezimiennej. - Możesz sobie mnie uważać za idiotę, ale oni powinni umrzeć. - Oj tak, ten generał strasznie nienawidził ras innych niż wynaturzenia. Uważał że ludzie powinni zostać wybici i tylko część ich zostawić do pracy na polach i w kopalniach a co do zwierzoludzi... Oni mogli pracować jako służący... byli czymś między ludźmi i wynaturzeniami. Może nawet jakąś gorszą... "wersją" wynaturzeń. Kto wie. Martin zaprzątałby sobie głowę tymi duperelami jeszcze przez dłuższy czas, lecz w końcu udało mu się wyrwać ze stanu zamyślenia.
- Powiedzcie co wiecie o tym miejscu. - Rzucił do mikrofonu i czekał na dalsze reakcji tej dwójki "podróżników". Ciągle miał wrażenie że nie są tu sami, ale to może byłą jego wyobraźnia... Albo w ruinach coś szykowało się do ataku.

PRZEPRASZAM XD
avatar
Martin
Wieprzokret od reklamy

Liczba postów : 57
Join date : 2012-07-12

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  admin2 on 2012-07-29, 21:23

Bezimienna przyglądała się temu wszystkiemu w ciszy. Cóż, coś z tak wielkimi uszami (wybacz Asu) musiało ich usłyszeć, chociaż nigdy w życiu nie przyznałaby teraz Martinowi racji. Wzruszyła więc tylko ramionami, udając, że nigdy nic nie powiedziała, jak to kobieta. No bo cóż innego mogła zrobić? W każdym razie, jego dalsze poczynania ją, delikatnie mówiąc, zirytowały.
- Oni powinni umrzeć? Oni powinni już być martwi! - warknęła, co z jej uśmiechem wyglądało dość psychicznie. Nienawidziła wszelkich gówien innych ras, które wałęsały się po Ziemi, niezależnie od tego, którą stronę trzymały. Nie tworzyła by maszyn do zabijania, gdyby nie chciała, żeby wszyscy ludzie, którzy jeszcze żyją gryźli piach. Mówiąc szczerze, przyjechała tu głównie po to, by jako pierwsza dorwać to, co było w tych hangarach ukryte. Tylko co to mogło być? Mimo wszystko, poprzednie cywilizacje rozrastały się w zastraszającym tempie, a niektóre państwa ukrywały przed sobą rzeczy najróżniejsze, by w przyszłości wykorzystać je przeciwko sobie.
- Tylko nie marnuj czasu. - powiedziała, odwracając głowę tak, by spojrzeć mu w oczy. Chyba nie był aż tak głupi, żeby zrozumieć, że będzie mu liczyła każdą sekundę i zdanie wypowiedziane bez większej potrzeby. Mimo wszystko, zgromadzili się tutaj, ponieważ to coś zagrażało wszystkim.

_________________

W-Who the hell.. do you think
I AM.....?
avatar
admin2
Grafik Forum

Liczba postów : 23
Join date : 2012-07-12

View user profile http://osu.ppy.sh/u/1287351

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Administrator on 2012-07-30, 09:41

Faith bardzo mądrze postąpił pozostając w ukryciu, gdyż Wynaturzenia otwarcie pokazały swoją niechęć. Najwidoczniej cwana próba oszukania ich nie wypaliła, a Cedric mógł tylko patrzeć jak jego ukochane auto ginie pod ogromną stopą Arrena Martina. Jednak tak naprawdę... W najgorszej sytuacji znalazła się Asu. Zdążyła właśnie wskoczyć na tył samochodu po butelkę, gdy ogromny zgrzyt kazał jej się odwrócić i sprawdzić co się stało. Miała więc dużo szczęścia, iż nie znajdowała się na przednim siedzeniu.

Kolejka: Faith, Cedric, Asu, Martin, Bezimienna.

_________________
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Faith on 2012-07-30, 12:34

-Cholera, robi się tam nie ciekawie...nie mogę ich zostawić, ale muszę się dowiedzieć co zmierza do miasta...czemu ja się nie mogę rozdwoić, co, mały?

Zapytał Ennear'a, obserwując tą sytuację. Prawdę mówiąc tu nie wiele może zrobić. Oddanie strzału w Anneara o którym nic nie wiedział a który mógł być lepiej uzbrojony i opancerzony było samobójstwem, które i tak nie pomogłoby tej dwójce, bo bez środka transportu nie uciekliby Wynaturzeniom. Pozostawienie dwójki ludzi na pastwę wynaturzeń gryzło się z celami ORALu, choć tym Faith akurat się nie martwił. Zniszczenie kolejnego Ennear'a jeszcze bardziej ugodziłoby w organizację, podczas gdy zniszczenie miasta zlikwidowałoby organizację na dobre. Chwila logicznego myślenia i mamy wybrane najlepsze możliwe rozwiązanie. Kimkolwiek ta dwójka jest, bo odległość nie pozwala na zbytnią identyfikację, będą musieli sobie jakoś radzić sami. Seth nie ma wystarczającej siły aby sam pokonać Annear'a, szczególnie że ten nie wygląda na pierwszego lepszego, zdjętego z taśmy fabrycznej.

-Yarre, Yarre...przykro mi, ale na nas już czas. Zabieramy zabawki i kontynuujemy zadanie. Przynajmniej raz posłuchajmy rozkazów...mam nadzieję że nic im nie będzie...

Westchnął Faith, spoglądając po raz ostatni w ich stronę. Następnie ruszył w kierunku kropki zmierzającej do miasta. Cokolwiek to jest trzeba to zatrzymać. Jeśli to konieczne, Faith stara się okrążyć hangar i ruszyć za tym czymś. System kamuflujący, brak dźwięku i odczytów ciepła powinien pozwolić mu ruszyć dalej bez problemów - poza tym wynaturzenia są zajęte swoimi celami i hangarem, do którego Faith nie ma zamiaru się nawet zbliżyć. Więc, jak pisałem - jeśli to konieczne to okrąża hangar, uaktywniając skrzydła. Póki nie walczy systemy kamuflujące są w pełni sprawne i nikt nie powinien go zobaczyć czy usłyszeć - a trzeba dowiedzieć się co zagraża miastu.
avatar
Faith
Proletariusz

Liczba postów : 86
Join date : 2012-07-17

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Cedric on 2012-07-30, 13:14

- To nie wierz... Ja na twoją wiarę nie mogę wpłynąć. - Odpowiedział dalej się uśmiechając.
Uśmiech znikł kiedy część jego autka została zgnieciona. Nie wiedział co pierw zrobić. Czy płakać, czy się wkurzać czy martwić o Asu, która była blisko śmierci. Miał wielką ochotę dorwać się do tego Arrena, rozebrać go na części, które by przetopił na płynną maź i oblałby nią tego gnojka, który zrobił to jego autku.
W końcu postanowił podbiec do Asu, która dzięki temu kto sprawuje opiekę nad tym chorym światem była cała. Spojrzał na auto bardzo bacznie i po chwili podniósł maskę samochodu. Dzięki bogu, że silnik był najwyraźniej cały, więc jeśli w tym hangarze jest jakiś sprzęt i narzędzia to może uda mu się w parę godzin jak nie dłużej naprawić to auto, tak by mogło się poruszać. Westchnął i bał się spojrzeć na króliczą pannę bo pewnie by go zabiła wzrokiem. Zbyt dobrze ją znał i był pewien, że zaraz wybuchnie. I nie tylko on będzie adresatem tej złości. Spojrzał na mecha, kiedy usłyszał pytanie:
- Niezbyt wiele... Jedynie to, że żaden z naukowców nie wrócił, a to co ich porwało czy jak to określić kieruje się w stronę Eridan City. Czyli wiemy to co wiedzą chyba wszyscy.
Odpowiedział ale tym razem już się nie uśmiechał.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Asu on 2012-07-30, 18:12

Myślała, że zejdzie na zawał. Widziała tylko jak przednia część została zgnieciona i dziękowała stwórcy, że tam nie była. Ledwo co wyszła z tylnej części samochodu i cały strach zniknął. Na jego miejscu pojawił się gniew. Przysięgłaby, ze gdyby pilot tego Arenna stałby tu obok to by mu zrobiła krzywdę. Nie ważne jak by to zrobiła tylko fakt, że zraniłaby tego gościa. Starała się uspokoić łapiąc głębokie wdech lecz słysząc wypowiedź Cedrica nie wytrzymała:
- Do jasnej cholery! Myślisz, że kim my jesteśmy?! Zwykłe osoby nie mogą sobie jeździć na pustynie by zaznać jakiejkolwiek przygody? Słuchaj mnie uważnie, na co dzień ten rudzielec siedzi w warsztacie mojego ojca i grzebie przy autach, ja siedzę sobie spokojnie w biurowcu i pilnuję by klienci otrzymywali usługi telekomunikacyjne. Czy takie osoby mogą kurna czymś zaszkodzić? Według mnie, to raczej nie! Więc z łaski swojej daj nam święty spokój bo przez to wszystko teraz musimy wleźć do tego zakichanego hangaru w poszukiwaniu czegokolwiek by naprawić to auto, ewentualnie jakiegoś grata sprzed wieków. Kiedy normalnie to byśmy sobie popatrzyli i po chwili wrócili do domu.
Całkowicie wytrącona z równowagi nawet nie myślała nad tym co mówi i miał na to też wpływ fakt, że nie boi się wynaturzeń. Prychnęła i spojrzała na Ceda, który nawet nie raczył na nią zerknąć. Jak tylko znajdzie się większa sposobność to tak go zdzieli po tym pustym łbie, że zapomni jak się nazywa.
avatar
Asu
Proletariusz

Liczba postów : 89
Join date : 2012-07-14
Age : 23

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Martin on 2012-07-30, 20:23

Patrzył się na nich. Wiedział że teraz albo zaczną słowny atak albo będą błagać o życie. I kto by pomyślał, rudzielec spoważniał a królicza panna... z całą pewnością się przeraziła. Kogo by w końcu nie przestraszyła wielka noga zgniatająca kawałek samochodu w którym ta osoba siedzi? Uśmiechnął się do Bezimiennej co było rzeczą niecodzienną. Był to drugi raz odkąd zaczął swoją karierę w wojsku. Uśmiech jego był... trochę odstraszający. Martin wyszczerzył swoje zęby i ścisnął szczęki jak się da. Wyglądał w sumie jak ktoś ze szczękościskiem aniżeli prawdziwy, poważny wojak.
- Nie zamierzam go marnować. Ta dwójka będzie robić za przynętę. Pójdą przodem. - I wtedy naskoczyła na niego różowowłosa. W ciszy wysłuchał co miała mu do powiedze... wykrzyczenia. Ten dziwny uśmiech zrzedł z jego facjaty.
- Nawet jeśli jesteście zwykłymi poszukiwaczami przygód to co? Jesteście przedstawicielami gorszego gatunku. - Przerwał na kilka sekund po czym dodał. - Pójdziecie przodem. Jeśli przeżyjecie tą wyprawę to zabiję chłopaka a ciebie zabiorę. Przydałaby mi się służąca. - To był ciekawy dzień w historii Martina, zechciało mu się powiedzieć aż tyle! Myślał czy to już dobry moment by wyjść z mecha, lecz uznał że lepiej jeszcze nie. Wpatrywał się w tę dwójkę i nie wiedział czy powinien dodać coś jeszcze. Była to dla niego trochę irytujące...
avatar
Martin
Wieprzokret od reklamy

Liczba postów : 57
Join date : 2012-07-12

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  admin2 on 2012-07-31, 12:51

Dziewczyna uśmiechnęła się. Tak, tym razem nie był to uśmiech samej jej twarzy, ale i Bezimiennej, co o dziwo dało się zauważyć. W każdym razie, miała ciche wrażenie, że nawet ze swoimi zdeformowanymi ustami wyglądała bardziej uroczo niż uśmiechnięty Martin, dlatego dość szybko odwróciła głowę, żeby już na niego nie patrzeć. W każdym razie, powinien docenić sam fakt, że tego szczękościsku nie skomentowała. Słysząc to, jak mały króliczek coś do nich krzyczy pokręciła głową. Oni nie byli jakimś niekochanym dzieckiem, które zeszło na złą drogę, tylko kimś, kto swoje życie poświęcił ich destrukcji, kurwa. Idąc tym tropem, gadanie o ich nieszkodliwości było bezcelowe, szczególnie, jeśli robiła to w agresywny sposób. Poza tym, każdy człowiek potrafi chwycić za broń, nawet dziecko.
- Na litość boską, po co oni przyjechali w takie miejsce, skoro są z jakiejś pierdolonej firmy telekomunikacyjnej? - złapała się za czoło zaliczając typowego facepalma. Czy tutaj były jakieś zagrożone gatunki ptaków, czy coś, co zagrażało resztkom ludności na Ziemi?

_________________

W-Who the hell.. do you think
I AM.....?
avatar
admin2
Grafik Forum

Liczba postów : 23
Join date : 2012-07-12

View user profile http://osu.ppy.sh/u/1287351

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Administrator on 2012-07-31, 15:49

Ach, więc zaczęło się coś dziać. Ku rozpaczy Cedrica (tak, to ja tu decyduję czy coś jest całe czy nie), silnik wcale nie był w dobrym stanie. Ba, nie mógł nawet otworzyć klapy, bo (co wydało się oczywiste Mistrzowi Gry) dziesięciometrowy mech, celujący w przednie siedzenia, a nie niszczący tyłu samochodu, na pewno swoją stopą nieźle sprasował wszystko, co było na przodzie samochodu. Dlatego też, ani Asu ani Cedric nie mieli jak uciec. A przynajmniej nie w sposób zmechanizowany. Bo przecież wciąż mogli używać nóg. Asu chyba niepotrzebnie wykrzyczała parę rzeczy, męcząc się przy tak wielkim upale.
Tymczasem Faith ruszył w przeciwnym kierunku - w stronę metropolii. Gonił kropkę, która z minuty na minutę była coraz bliżej Eridan City. Zniknął z pola widzenia i słyszenia Wynaturzeń całkowicie niepostrzeżony.


Kolejka: Faith, Cedric, Asu, Martin, Bezimienna.

_________________
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Faith on 2012-07-31, 20:12

A więc Faith kontynuował podróż za tym czymś. W sumie to jak na razie nie wiele więcej mogę napisać, więc dodam tylko że urządzenia skanujące Seth'a są dalej włączone. Nie chcę się zatrzymać twarzą w plecach tego czegoś, prawda? Gdybym miał to coś w zasięgu wzroku, to staram się uzyskać wszelkie możliwe dane, wliczając w to skany i inne tego typu rzeczy które mogę wykonać przy pomocy urządzeń Seth'a. Cóż, ORAL wysłał mnie żebym dowiedział się co to jest i zebrał informację na temat tego czegoś, więc...chyba zamontowali urządzenia pozwalające mi zbierać wszelkie możliwe dane, prawda? Jak nie to znaczyłoby że Iris jest sierotą...a tak raczej nie jest, prawda?
avatar
Faith
Proletariusz

Liczba postów : 86
Join date : 2012-07-17

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Cedric on 2012-08-01, 14:33

Zmarszczył zirytowany brwi i patrzył tylko jak jego znajoma wyładowuje swoją złość. Przez chwilę się cieszył, że nie stoi obok niej po pewnie by jeszcze oberwał po głowie. Do tego zaczęła go trochę irytować czemu nie ma tu jeszcze pilota z ORALu, w końcu przyjechał tutaj by razem z nim współpracować, a tu klops. Słuchał uważnie wypowiedzi Martina i ledwo co się powstrzymał od prychnięcia kiedy usłyszał o gorszym gatunku. Dla niego wszyscy byli na równi, bo wiadomo, że taka jest domena organizacji w której się znajduje. Niestety inni myśleli inaczej. Do tego jak miło było usłyszeć, że nawet jeśli przeżyje to i tak go zabiją. Asu miała przynajmniej lepiej bo ją zachowa przy życiu, ale znając ją to nie da sobie w kaszę dmuchać i na pewno nie będzie mu służyła. Spojrzał jeszcze raz na auto i zerknął na torbę sportową, która leżała obok. Musiał ją na nogach, a jak wychodził to pewnie spadła. Tylko pytanie czy wszystko w niej jest całe, jak jest całe to po prostu ją podniósł i przerzucił przez ramię. Spojrzał na Asu i kiwnął jej głową by podeszła:
- Wiecie co? Miło byłoby wiedzieć z kim mamy przyjemność rozmawiać - Powiedział przywołując uśmiech.
Tak, stanowczo był chorym optymistom, ale co miał poradzić, ze taki jest jego urok. Szedł tyłem w stronę hangaru czekając na Asu.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Martin on 2012-08-04, 19:28

Wpatrywał się w Cedrica. Uśmiechał się w myślach, to pewnie będzie... zabawne. Pierwszy raz odkąd wstąpił do wojska miał się dobrze bawić! Nie wiedział nawet dlaczego tak miało być. Przecież hangar był niebezpieczny, a raczej niebezpieczne było to co w środku... a raczej pod tymi ruinami. Zabijanie innych ras też go nie cieszyło. Ot, niższy gatunek który stara się być na równi z prawdziwymi panami. Żałosne, takie istoty trzeba wybić. Tak więc cóż... sam nie wiedział dlaczego, ale nie mógł się doczekać tego aż puści tą dwójkę przodem. I wtedy rudzielec wziął torbę.
- Odłóż torbę pod resztkami samochodu albo dowiecie się jaką moc ma moja najsłabsza broń. - Zabrzmiał dźwięk z głośników. Oj tak, Martin nie ufał temu człowieczkowi. Najpewniej trzymał tam broń. Schowałby się w hangarze i zabił Martina oraz Bezimienną. Na to sobie generał pozwolić nie mógł. Wtem usłyszał pytanie.
- Nie masz prawa do takich pytań. - I dalej wpatrywał się w niego. Jego głos był jak zwykle chłodny i lekko zachrypnięty. Można było pomyśleć że niebieskowłosy jest wściekły, tak naprawdę jednak zawsze miał taki głos.
- Macie czekać przed wejściem z rękami za głową. - Dodał i powoli przymierzał się do wyjścia wraz ze swą towarzyszką, wolał jednak zaczekać i sprawdzić czy ta dwójka nie zostanie zaatakowana.
avatar
Martin
Wieprzokret od reklamy

Liczba postów : 57
Join date : 2012-07-12

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Administrator on 2012-08-05, 11:18

Faith podążył samotnie za kropką na ekranie i w sumie nie musiał czekać długo, by coś się stało. Co prawda, zdążył oddalić się od hangaru na tyle, by będący tam ludzie i nieludzie, nie zauważyli go, ani nawet nie usłyszeli. Ba, nie dotarło by do nich nawet wielkie pierdolnięcie, więc Faith został sam na sam z czymś, co zagraża Eridan City. Podążał zadowolony za kropką, która w rzeczywistości znajdowała się jakieś dziesięć metrów przed nim. I w pewnym momencie... Coś wyskoczyło spod ziemi tylko po to, by chwilę później znów znaleźć się pod nią i dalej kierować do metropolii. Faith nawet nie zdążył się za dobrze przyjrzeć istocie. Jedyne co dostrzegł to to, że była spora. Tak na oko, jakieś dwanaście metrów długości. Koloru szaro-zielonego. Cóż to mogło być?
Tymczasem przy hangarze... Podczas dyskusji Cedrica z Martinem zdarzyło się kilka rzeczy, które zdecydowanie nie było do przewidzenia. Najpierw, zupełnie nie spodziewanie, Asu upadła na ziemię. Runęła na piasek zupełnie tak, jakby straciła przytomność. Wydawałoby się, że przez to Cedric znalazł się w jeszcze gorszym położeniu niż wcześniej, będąc jednym na dwoje wrogów, gdy... Ku zdziwieniu Martina Bezimienna opuściła mecha i skierowała się wprost do hangaru...


Kolejka: Faith, Cedric, Martin. Dziewczyny są wykluczone.

_________________
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Faith on 2012-08-05, 14:22

-Szlag...! CO to do cholery było?!

Trzeba przyznać, to coś zaskoczył chłopaka kompletnie. Podniósł pułap lotu, następnym razem dobrze byłoby znaleźć się dalej od tego czegoś. Sprawdził urządzenia mecha, może zdążyły zarejestrować coś jeszcze. Co to za wielki robal? To się robi naprawdę coraz dziwniejsze.

-Było blisko, Seth...za blisko. Trzeba się wywiedzieć co to za cholerstwo.

Powiedział do mecha, jakby chcąc przerwać ciszę. Szkoda że nie mam tu radia. Leciał dalej za kropką, nie chcąc zgubić tego czegoś, ale tym razem leciał wyżej, aby móc zareagować następnym razem. Z jego refleksem (patrz KP) powinno mu się to udać bez problemu.

-To coś nie może być głęboko pod ziemią, miejmy nadzieję że urządzenia pomiarowe które Iris zamontowała mają wystarczającą siłę aby sygnał doszedł do tego...robaka. Czy czymkolwiek to jest.

Powiedział, spoglądając też jak daleko są od miasta. Sytuacja robi się nie ciekawa. Trzeba będzie coś zrobić. Najlepiej dać komuś znać. Faith przygotował komunikator, chcąc skontaktować się z PEPLem. Cóż, nie jest to może najmądrzejszy pomysł - ale oni dysponują większą siłą i jeśli ktoś może zatrzymać tego robaka, to oni. Na razie jednak nie kontaktował się z PEPLem a jedynie przygotował do tego komunikator (To tak tylko żeby było jasne że jeszcze nie dzwoni)
avatar
Faith
Proletariusz

Liczba postów : 86
Join date : 2012-07-17

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Cedric on 2012-08-06, 15:02

Spojrzał na torbę i skrzywił się, jakby nie patrzeć to nie ma zamiaru bez niej wchodzić do środka, bo życie jednak było mu miłe. Spoglądnął na Arenna to na torbę po czym ppłożył ją na ziemi i otworzył:
- Według mnie można było się zapytać co mam w środku, a nie od razu mówić bym ją odstawił. - Odpowiedział i wyciągnął latarkę. - Nie wiadomo czy tam jest prąd a jakieś oświetlenie chyba się przyda.
Zapalił jej świtało w sobie w oczy by upewnić się, że działa. Zamrugał parę razy bo to nie był najlepszy pomysł by sobie tak świecić w oczy. Podniósł się i wtedy doznał szoku bo Asu runęła na ziemię. Przeraził się i to nie na żarty, nawet zaczął obwiniać zbyt wysoką temperaturę bo w końcu ona jest po części królikiem. Podbiegł do niej i pierwsze co zrobił to sprawdził puls, jakby nie patrzeć to jego rodzina to sami lekarze, więc podstawy zna. Nie chcąc by leżała na tym słońcu, poświęcił resztki swojego auta by zrobić prowizoryczny daszek, musiał pare razy sięgnąć do torby po narzędzia i wyciągał je powoli by Martin nie musiał się martwić, że planuje jakiś atak czy coś. Kiedy skończył robotę położył pod nim Asu. Miał nadzieję, że nic jej nie jest i dojdzie do siebie, a na razie to trzeba będzie słuchać poleceni wynaturzenia. A jak o wynaturzeniach mowa to właśnie z mecha wysiadła jakaś dziewczyna i poszła do hangaru i to sama. Był pewny, że słyszał męski głos, chyba że byli tam we dwójkę. Zastanowił się czy Arenny mają większą kabinę pilota od Ennearów.
avatar
Cedric
Pionier

Liczba postów : 24
Join date : 2012-07-20

View user profile

Back to top Go down

Re: Tajemnicze ruiny.

Post  Sponsored content


Sponsored content


Back to top Go down

Page 1 of 2 1, 2  Next

View previous topic View next topic Back to top

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum