Out of sight

View previous topic View next topic Go down

Out of sight

Post  Laureline on 2012-07-29, 12:14

Imię i Nazwisko: Laureline Pelham, miło mi poznać.

Pseudonim: Z uwagi, że moje imię jest długie, niepraktyczne i czasem potrafi zaplątać język, używam często swojego drugiego imienia. Brzmi ono Lee.

Wiek: A 19 lat niedawno skończyłam.

Rasa: Człowiek, a jakżeby inaczej. Tylko nie myślcie, ze jestem rasistką czy coś. Według mnie bycie takim Zwierzoludziem czy Wynaturzonym mogłoby być ciekawe.

Organizacja: Od jakiegoś roku należę do ORALa... ORALu...

Ranga: A, dłubie sobie przy mechach i sprzęcie. Mechanik.

Wygląd zewnętrzny:
Mam metr siedemdziesiąt wzrostu, tak więc nie jestem ani za niska, ani za wysoka. Ważę sobie pięćdziesiąt kilo, więc nie trudno zgadnąć, że jestem szczupła. Kobiece kształty się ma, się ma, chociaż bez przesady. Lubię swoje małe kształtne piersi. Większe potwornie by mi przeszkadzały w pracy w warsztacie, więc jest dobrze.
Buźkę mam okrągłą, o delikatnych rysach. Usta małe, ale pełne, w pięknym kolorze. Nosek również malutki, lekko zadarty. Oczęta mam duże i żółte, i to wcale nie są soczewki. Rodzice śmiali się, że jestem potomkinią smoków. Włosy mam brązowe, tak ciemne, że prawie czarne. Raczej krótkie, bo tylko do szyi, ale gęste i puszyste. grzywka opada mi na czoło i choć strasznie mnie wkurza, to jej nie zetnę.
Ach, zapomniałabym - zamiast lewej nogi, od połowy uda, mam protezę. Kiedyż była ze sztuczną skóra i w ogóle, ale mi się nie podobała, więc ją zdarłam. Teraz elegancko błyszczy się goły metal, trochę już porysowany. Zwłaszcza na kolanie.
Proteza jest odłączana, a to dzięki gniazdu na kikucie i na samej protezie. Udo jest dość masywne, kolano osłania w miejscu rzepki metalowa, zaokrąglona płytka. Piszczel natomiast składa się z dwóch nachodzących na siebie dość grubych rur, wewnątrz których znajduje się dość twarda sprężyna. Nie ugina się ona przy każdym kroku, jej zadanie to amortyzowanie mocnych stąpnięć, na przykład przy biegu oraz skoków. Nie, i tak nie przeżyję skoku z dziesiątego piętra, chodzi po prostu o komfort użytkowania.
Stopa wygląda bardzo podobnie do ludzkiej. A konkretnie do jej kośćca. Ma pięć palców i tak dalej... W dużym z nich, podobnie jak w pięcie i kolanie, ukryte jest pięciocentymetrowe ostrze, tak na zaś. Natomiast w części udowej znajduje się niewielka skrytka. Noszę tam różne prywatne śmieci.
Zazwyczaj ubieram się skromnie, bez jakichś bezsensownych dodatków. Ma być po pierwsze wygodnie. Tak więc trampki, jeansy, nie za ciasne, ale też nie z krokiem w kolanach, bluzka na ramiączkach z taką luźną falbaną u dołu. Oczywiście czarna. I oczywiście w warsztacie się przebieram w specjalny, lateksowy kombinezon w kolorze błękitu. Lubię go, jest sexy.

Charakter:
Jestem w zasadzie normalną dziewczyną. No dobra, prawie. Lubię chłopców, cukierki, koty, muzykę... Dobrą muzykę, żeby nie było. Tak, to jest normalne. Jestem jednak nieco zwariowana, zakręcona. W pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście. Jestem szczera, czasem do bólu. Niektórzy to we mnie cenią, inni chyba woleliby, żebym czasem pomyślała, zanim coś powiem. Energiczna, ciekawska, wszędzie mnie pełno, otwarta na innych i na świat. Ogólnie ekstrawertyczką. Do tego bywam infantylna, nadal mam kilka swoich starych zabawek.
Mimo swojego 'kalectwa' staram się pomagać innym jak mogę. Nie mam nikomu za złe, że straciłam wzrok i nogę w wypadku, no zdarza się. A że mam spory dystans do swojej osoby to często nawet żartuję ze swoich dysfunkcji. Ogólnie nie narzekam, dzięki ślepocie jestem taką osoba, jaką jestem. Kto wie, może gdyby nie to byłabym rozpuszczona plastikową księżniczką? To by było straszne.

Umiejętności:
-Umiem grać na gitarze. Gram odkąd skończyłam cztery lata. Klasyk, akustyk, elektryk... Na wszystkim dam radę, chociaż preferuję to ostatnie.
-Posiadam sporą wiedzę z zakresów typowo technicznych. Elektronika, mechanika... Wszystko, co może się przydać przy konstruowaniu i naprawie mechów, ich sprzętu, broni i tak dalej.
-No oczywiście umiem pisać, czytać i liczyć. A nawet uczyłam się kaligrafii, o!
-Umiem pilotować mechy. Znaczy... głównie znam teorię. Za sterami siedziałam tylko kilka razy. Ale to dlatego, że ORAL boi się o swoje maszyny i nie chce dać komuś ślepemu zrobić pełnej rundki. Dlatego buduję swojego mecha. Ale szybko się uczę, więc raczej nie będę miała problemu z ogarnięciem sterwania. Zwłaszcza, że będzie dostosowane specjalnie do mnie. Custom, jak to się mówi.

Cechy:
-W związku z moim fizycznym defektem, a mianowicie ślepotą od piątego roku życia, mam bardzo wyczulone pozostałe zmysły - zwłaszcza słuch.
-Mam tak jakby szósty zmysł. Potrafię wyczuwać przedmioty i osoby, ich ruchy. Po prostu wiem, kiedy ktoś przede mną stoi, kiedy macha, trzyma pistolet czy robi cokolwiek innego. Tak jakbym widziała świat mózgiem. Działa to jednak tylko podczas pilotowania mecha. Chyba chodzi o wysoką ilość adrenaliny we krwi, to ona napędza ten szósty zmysł.
-Mam naprawdę świetny refleks. Jest to bardzo przydatne w warsztacie, gdzie ciągle coś się toczy po podłodze, śrubki uciekają, części urywają się z podnośników i trzeba robić uniki, żeby przypadkiem nie stracić jeszcze jakiejś kończyny.
-Jestem nadzwyczaj zręczna. Może to genetyka, może wyćwiczenie palców na gitarze. Tak czy siak zegarmistrzowskie roboty wymagające dokładności nie sprawiają mi kłopotów.
-Jestem zaradna i pomysłowa. Niczym McGiver. Nie zrobię co prawda śmigłowca z patyczka po lodze i gumki recepturki, ale prowizoryczne rozwiązania i naprawy w warunkach polowych to moja specjalność.
-Cechuje się wysoką odpornością na ból. Może nie tyle, co go nie czuję, po prostu jestem w stanie go tolerować i zignorować.

Słabości:
-Jestem ślepa. To chyba wystarczające, prawda? Nie móc obejrzeć filmu, przeczytać książki... Nie, stop. Nie użalałam się nad sobą przez czternaście lat, teraz też nie zamierzam. Poza tym to dzięki ślepocie jestem tym, kim jestem. Gdybym nie straciła wzroku pewnie byłabym zupełnie inną osobą.
-W wypadku, w którym straciłam wzrok, straciłam również lewą nogę w połowie uda. Co prawda mam wstawioną cybernetyczną protezę, której sprawność nie odbiega od sprawności zwykłej kończyny, ale... Tak do końca to nawet nie wiem, czy można to zaliczyć jako słabość. W końcu jest odporna na ból, ekstremalne warunki pogodowe, jest wytrzymalsza, nie męczy się... No dobra, ale mogę ją zgubić, nie jest przytwierdzona na stałe.
-Mam bardzo słabą głowę. Jedno piwo to dla mnie już niezła impreza.
-W dusznych lub zatłoczonych miejscach bez klimatyzacji mdleje częściej niż przeciętni ludzie.
-Panicznie boję się pająków. Ale póki żaden po mnie nie łazi, nie wlezę w jego sieć albo ktoś mi nie powie, że gdzieś jest pająk, to wszystko będzie okej.

Broń/Mech:


Historia:
Co tu dużo mówić... Urodziłam się w prawie zwykłej rodzinie, nie było może kasy jak lody, ale bieda też nie doskwierała. Było tak przeciętnie.
Rodzeństwa nie miałam. Znaczy, miałam mieć, ale rodzice jednak zmienili zdanie.
W wieku czterech lat zaczęłam grać na gitarze i od razu bardzo mi się to spodobało. Pamiętam swoją pierwszą gitarę. Klasyk z bazaru... No tak, rodzice nie chcieli ryzykować kupna nie wiadomo czego. Jeszcze by mnie nie wzięło i kasa w błoto. No, tak więc ta pierwsza gitara firmy krzak nie była może Fenderem, ale dało się na niej w miarę normalnie grać. Nadal gdzieś mam to pudło. Teraz gram na takim tam średniej klasy elektryku. No, ale skupmy się na przeszłości, bo o to tu chodzi przecież.
No, tak jak w wieku czterech lat zaczęłam grać na gitarze, tak rok później przeżyłam wypadek samochodowy. Straciłam w nim prawą nogę w połowie uda i wzrok. Nogę to proste - zmiażdżyło mi ją i trzeba było amputować. Ale wzrok... lekarze nie byli w stanie stwierdzić przyczyny. Ale tylko dlatego, że byli tłumokami, bo w innym szpitalu od razu doszli, ze to uszkodzenie nerwu wzrokowego. Do tego tak niefortunne, że wymiana oczy na mechaniczne nie wchodzi w rachubę. Po prostu nie będę już widziała i koniec. Ale nie narzekam.
Rok temu dołączyłam do ORALu. Ten pomysł wzięłam od kolegi z klasy. Jego brat się udzielał w tej organizacji. Z początku nie byłam tym zainteresowana, kolejne jakieś kółko pozalekcyjne, ale w miarę jak ten kolega opowiadał, coraz bardziej zaczęło mi się podobać. Oczywiście były problemu z przyjęciem mnie z powodu ślepoty, ale brat tego kolegi się za mną wstawił i jakoś się udało. Zostałam mechanikiem. Założycielka ORALu osobiście oprowadziła mnie po hangarze. No i się zakumplowałyśmy. Teraz ona pomaga mi w budowie własnego mecha. Już nie mogę się doczekać, żeby go po pilotować!

Informacje dodatkowe:
Już o tym wspominałam, ale jestem niewidoma. Mimo to doskonale sobie radzę. W warsztacie używam rąk lub zdaję się na laskę, na co dzień jednak pomaga mi mój przyjaciel Angus. Angus jest psem przewodnikiem.
Poza tym mieszkam sama. Znaczy sama z Angusem. Rodzice tak postanowili, ja sama też tak wolałam. Mam bliżej do szkoły i w ogóle fajniej mieszka się samej. No i rodzice chyba chcą mi zrobić rodzeństwo, więc będzie potrzebny mój pokój.

Ekwipunek:
Telefon, klucze do domu, składana laska, scyzoryk, portfel -> trochę pieniędzy, bilet miesięczny, dowód, kostki do gitary.
avatar
Laureline
Pionier

Liczba postów : 21
Join date : 2012-07-28

View user profile

Back to top Go down

Re: Out of sight

Post  Administrator on 2012-07-29, 12:28

Chyba chodzi o wysoką ilość adrenaliny we krwi, to ona napędza ten szósty zmysł.
Ja bym powiedziała, że to raczej wyczuwanie temperatury ciała. Jak dla mnie widzisz po prostu kontury postaci, przez ciepło jakie wydzielają (w tym też mechy), ale pistoletu nie zobaczysz. I to tylko po odpowiednim połączeniu z mechem, okej? :'3

Akceptuję.

Miłej gry :'3

_________________
avatar
Administrator
Główny Administrator

Liczba postów : 162
Join date : 2012-07-11

View user profile http://epic-challange.forumpolish.com

Back to top Go down

View previous topic View next topic Back to top


 
Permissions in this forum:
You cannot reply to topics in this forum